Villas i Kopiczyński stracili WSZYSTKO przed śmiercią, a prawda o tym, jak skończyli idole Polaków, przeraża do dziś.
olski show-biznes od zawsze sprzedaje widzom bajkę o wiecznym dobrobycie, w której raz zdobyta popularność gwarantuje luksus aż po grób. Rzeczywistość za kulisami bywa jednak bezlitosna, a oklaski milionów jeszcze nikomu nie opłaciły rachunków w starości. Najbardziej wstrząsającym dowodem na to, jak cienka granica dzieli światowy blichtr od skrajnej nędzy, pozostaje los Violetty Villas. Artystka obdarzona czterooktawowym głosem, która w drugiej połowie lat sześćdziesiątych przez trzy sezony podbijała sceny Las Vegas i żyła jak hollywoodzka diwa, u schyłku życia zamknęła się w popadającym w ruinę domu rodzinnym w Lewinie Kłodzkim. Zamiast pławić się w bogactwie, straciła kontrolę nad prawami do własnej twórczości i przygarniała dziesiątki bezdomnych psów oraz kotów, na których wykarmienie i leczenie weterynaryjne brakowało jej już funduszy. Gdy umierała piątego grudnia dwa tysiące jedenastego roku w wieku siedemdziesięciu trzech lat, warunki jej bytowania wołały o pomstę do nieba. Równie gorzki finał spotkał Andrzeja Kopiczyńskiego, niezapomnianego inżyniera Stefana Karwowskiego z serialu Czterdziestolatek. Choć przez dekady pracował w najlepszych teatrach i cieszył się statusem ikony, jego córka Katarzyna Kopiczyńska ujawniła po latach, że schorowany aktor u kresu dni nie posiadał własnego mieszkania, oszczędności ani żadnego majątku, który wcześniej miał przepisać na swoją ostatnią żonę. Gdy odchodził trzynastego października dwa tysiące szesnastego roku jako osiemdziesięciodwuletni starzec, jego konto świeciło pustkami, co stało się zarzewiem głośnego konfliktu rodzinnego.

Jeszcze bardziej dramatyczny upadek zaliczyli ci, których na samo dno pociągnęły wyniszczające nałogi, zamieniając czerwone dywany na walkę o przetrwanie. Edward Dymek, którego w latach sześćdziesiątych cała Polska pokochała jako rezolutnego Dudusia w serialu Wojna domowa, w dorosłym życiu nie udźwignął ciężaru dziecięcej sławy. Brak nowych propozycji aktorskich oraz choroba alkoholowa sprawiły, że dawny ulubieniec telewidzów stracił dach nad głową, utrzymując się ze zbierania złomu i prac dorywczych aż do samotnej śmierci w dwa tysiące dziesiątym roku w wieku zaledwie pięćdziesięciu trzech lat. Alkohol zniszczył także Ryszarda Ostałowskiego, solidnego aktora charakterystycznego znanego z produkcji takich jak Alternatywy 4, Zmiennicy czy Czterdziestolatek, który zmarł w zapomnieniu i biedzie w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym ósmym roku, mając sześćdziesiąt cztery lata. Z kolei Teresa Tuszyńska, zjawiskowa modelka Mody Polskiej i gwiazda filmu Do widzenia, do jutra u boku Zbigniewa Cybulskiego, która w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim roku trafiła nawet na okładkę amerykańskiego magazynu Show, przez picie i niesłowność całkowicie wypadła z branży. Pod koniec życia dawna ikona piękna mieszkała w zaniedbanym warszawskim lokalu i pożyczała od znajomych drobne kwoty na przeżycie, zanim zmarła dziewiętnastego marca tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku w wieku pięćdziesięciu czterech lat. Zupełnie inny demon opętał Wojciecha Zagórskiego, uwielbianego przez widzów komedii Stanisława Barei, takich jak Miś, Alternatywy 4 czy Zmiennicy. Aktor aż do śmierci w dwa tysiące szesnastym roku w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat zmagał się z patologicznym hazardem, przegrywając przy karcianych stolikach niemal wszystkie zarobione na planach pieniądze i tonąc w niekończących się długach.
Czasami jednak do finansowej katastrofy nie potrzeba używek ani kasyn, gdyż wystarczy brutalna zmiana ustrojowa, nagłe załamanie zdrowia lub zawierucha wojenna. Boleśnie przekonał się o tym Jerzy Cnota, czyli kultowy zbójnik Gąsior z serialu Janosik oraz gwiazdor filmów Kazimierza Kutza. Po transformacji w tysiąc dziewięćset osiemdziesiątym dziewiątym roku rynek filmowy o nim zapomniał, a choć do śmierci dziesiątego listopada dwa tysiące szesnastego roku w Katowicach pojawiał się jeszcze epizodycznie w serialu Świat według Kiepskich, otwarcie żałował wyboru zawodu, który na starość zmusił go do liczenia każdego grosza. Podobny dramat przeżyła Marta Mirska, właściwie Alicja Nowak, królowa polskiej piosenki lat czterdziestych i pięćdziesiątych, zasłynęła przebojem Pierwszy siwy włos. Gdy nastała era bigbitu, artystka usunęła się w cień w tysiąc dziewięćset siedemdziesiątym czwartym roku, by w kolejnej dekadzie w skrajnym ubóstwie i depresji opiekować się sparaliżowanym po udarze mężem Zbigniewem Reinigerem w ciasnym warszawskim mieszkaniu, zdana na publiczne zbiórki pieniędzy aż do śmierci piętnastego listopada tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego pierwszego roku. Z kolei wybitny amant ze Stawki większej niż życie, Polskich dróg, Domu, Zaklętych rewirów oraz Sprawy Gorgonowej, Stanisław Zaczyk, podupadł finansowo i psychicznie na początku lat osiemdziesiątych po ciężkim zawale serca oraz bolesnym rozwodzie z byłą Miss Polonia Alicją Bobrowską, odchodząc w samotności szóstego kwietnia tysiąc dziewięćset osiemdziesiątego piątego roku. Tę ponurą kronikę symbolicznie otwiera i zamyka przedwojenna ikona luksusu Lena Żelichowska, która po ucieczce z kraju w tysiąc dziewięćset trzydziestym dziewiątym roku wylądowała w Stanach Zjednoczonych, gdzie dawna bogini ekranu musiała pracować jako zwykła salowa i manikiurzystka, by przeżyć do swojej przedwczesnej śmierci w San Francisco w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym ósmym roku.