Ulubieńcy całej Polski ZNALEZIENI NA SAMYM DNIE! Porażająca prawda o ich TAJNYM NAŁOGU
Pół Polski nuciło ich przeboje, a tymczasem oni powoli i systematycznie zabijali się za zamkniętymi drzwiami. Zanim zgasły światła kamer, wyglądali jak władcy świata – niezniszczalni idole, wolni i wiecznie młodzi. Scena wybaczała im wszystko, a tłumy widziały w nich dokładnie to, co chciały zobaczyć: beztroskich buntowników i królów życia. Jednak ich prawdziwa historia to nie tylko hity z pierwszych miejsc list przebojów, lecz przerażająca rzeczywistość, gdzie muzyka była tylko tłem dla nałogów. Strzykawki, tabletki garściami i butelki alkoholu bez litości niszczyły rodziny i złamały niejedno życie. Za fasadą szerokich uśmiechów kryła się walka, którą wielu z nich przypłaciło największą ceną.

KOSZMARNA ZABŁĄKANA MŁODOŚĆ I ZMARNOWANY POTENCJAŁ PUNKA. Dariusz “Skandal” Hajn, absolutny symbol młodzieńczego gniewu i buntu lat 80., z porywającego wokalisty grupy Dezerter w mgnieniu oka przekształcił się we wrak człowieka, brutalnie pożarty przez system, przeciwko któremu tak głośno i żarliwie protestował. Jego przerażająca śmierć z przedawkowania w wieku niespełna 30 lat to jeden z najciemniejszych, nigdy w pełni nierozliczonych rozdziałów polskiej sceny. Z kolei Michał Koterski, uwielbiany przez masy i rozśmieszający publiczność do łez, stał na samym skraju przepaści, a jego radosny medialny wizerunek był jedynie starannie zaplanowaną mistyfikacją, mającą odwrócić uwagę od mrocznej, pełnej uzależnień prawdy.
ZA KULISAMI SUKCESU KRYŁY SIĘ ŚMIERTELNE ZŁUDZENIA I FAŁSZYWY OBRAT. Zygmunt “Muniek” Staszczyk niemal zamienił legendę T.Love w nekrolog, bez opamiętania zalewając się alkoholem i wdychając kolejne „kreski” w zwykłej łazience, ryzykując absolutnie wszystko, co do tej pory zbudował. Podobny los podzielił kultowy trębacz Tomasz Stańko, który z niesamowitą gracją balansował na cienkiej linii oddzielającej światowej klasy muzyczny geniusz od skrajnego, potwornego samozniszczenia. Nawet Maciej Maleńczuk do tej pory nie kryje swoich skandalicznych ekscesów, opowiadając z porażającą obojętnością o latach kompletnego pijaństwa i zgubnych romansach z twardymi narkotykami, które o mało co nie zrujnowały jego kariery raz na zawsze.
WCIĄGNIĘCI W NAŁÓG AŻ PO SAM GRÓB. Najbardziej dramatycznym symbolem tego upadku pozostaje postać Ryszarda Riedla. Głos buntu i legendarny lider Dżemu, na scenie postrzegany jako wcielenie całkowitej wolności, poza nią okazał się tylko zdesperowanym zakładnikiem heroiny. Publiczność, oczarowana muzyką, przez lata celowo ignorowała jego drastyczny i tragiczny rozkład. W tę samą bezwzględną spiralę został wciągnięty perkusista Dżemu, Michał Giercuszkiewicz, który musiał uciec aż w głębokie Bieszczady, by w desperacji wyrwać się ze śmiertelnego, dusznego uścisku, ratując w ten sposób własne życie, podczas gdy jego wielki przyjaciel ginął na jego oczach. Robert Brylewski również zapłacił gigantyczną cenę za swoją legendę – chęć sprostania szaleńczemu tempu lat 90. przerodziła się w dekadę ciągłego amfetaminowego napędu. I chociaż formalnie wygrał tę potężną walkę, jego organizm nigdy nie podniósł się z gruzów i zapłacił za te lata niewyobrażalnym wyczerpaniem.
EKSTREMALNY WZLOT ODKUPIENIA Z SAMYCH CIELSNYCH GŁĘBIN. Nielicznym jednak udało się wyszarpać z tego mrocznego, zabójczego chaosu i napisać zupełnie nowy rozdział. Krzysztof Krawczyk, chociaż szprycowany podejrzanymi farmaceutykami w Stanach Zjednoczonych do punktu niemal krytycznego załamania organizmu, odnalazł w sobie potężną siłę do wyjścia z uzależnienia dzięki niezachwianej miłości. Podobnie Krzysztof “Jary” Jaryczewski z Oddziału Zamkniętego – człowiek, który w dramatycznych okolicznościach stracił jedyne narzędzie swojej pracy, czyli głos. Mimo że spadł na same dno ludzkiego piekła, zdołał powrócić z otchłani, stając się nie tylko symbolem muzycznego odrodzenia, ale żywym, pulsującym dowodem na to, że nawet po najgorszych życiowych katastrofach możliwe jest podniesienie się z mroku.