Szokujący OBNÓW w piekle kobiet. TAJNE LABORATORIA śmierci i ciche BOHATERKI z Auschwitz-Birkenau ujawniają przerażającą prawdę po latach
Dnia 26 marca 1942 roku za kolczaste druty obozu w Auschwitz trafił pierwszy, historyczny transport niespełna tysiąca kobiet. Żadna z nowo przybyłych Słowaczek nie przypuszczała nawet w najgorszych koszmarach, że właśnie otwierają jeden z najbardziej bezlitosnych i przerażających rozdziałów Holokaustu – specjalny, kobiecy obóz, który bardzo szybko przekształcił się w samowystarczalną machinę absolutnego okrucieństwa. Do końca istnienia systemu zgromadzono w nim ponad 130 tysięcy kobiet, choć ta liczba stanowi jedynie kroplę w morzu, ponieważ setki tysięcy kolejnych wysyłano natychmiast na śmierć, brutalnie odmawiając im nawet nadania numeru, imienia czy wspomnienia. To, co przez dziesięciolecia umykało oficjalnym kartom historii, to prawda o gigantycznym piekle, skrupulatnie zaplanowanym wyłącznie w celu niszczenia kobiecych ciał, dusz i samej idei macierzyństwa.

Piekło to rozpoczynało się już w pierwszych sekundach na rampie w Birkenau. W ogłuszającym huku i panice nazistowscy lekarze, z Josefem Mengele na czele, błyskawicznym skinieniem rękawiczki wydawali bezwzględne wyroki. Matki kurczowo trzymające w objęciach swoje malutkie dzieci były natychmiast kierowane na śmierć. Kobiety w ciąży nie miały najmniejszych szans na przeżycie pierwszych minut po opuszczeniu dusznego, bydlęcego wagonu. Zaledwie ułamek najsilniejszych, po brutalnym odarciu z wszelkiej godności, trafiał do przepełnionych do granic możliwości baraków, gdzie głód, tyfus i ataki szczurów wielkości kotów każdego dnia dziesiątkowały zdesperowane, wycieńczone ofiary. Udręka ta była potęgowana morderczymi wielogodzinnymi apelami, podczas których strażnicy bez skrupułów pozwalali słabnącym, chorym kobietom umierać na stojąco w deszczu i przenikliwym mrozie.
Jednak prawdziwy wymiar barbarzyństwa ukazywały w pełni tak zwane laboratoria tortur, a przede wszystkim niesławny Blok 10. Niemieccy zbrodniarze w kitlach, przy pełnej akceptacji swoich przełożonych, zmienili więźniarki w żywe obiekty medycznych eksperymentów. Kobiety były systematycznie sterylizowane bez jakiegokolwiek znieczulenia. Aplikowano im do macic żrące chemikalia, wystawiano ich organy rodne na zabójcze promieniowanie rentgenowskie o potężnym natężeniu, parząc je i bezpowrotnie odbierając szansę na macierzyństwo. Brutalne procedury, służące opracowaniu metod masowej sterylizacji uznanych za gorsze ras, były niczym innym jak wyrokiem niszczącym zdrowie i psychikę kobiet, które cudem uniknęły bezpośredniej eksterminacji w komorach gazowych.
Pomimo tak potwornej dehumanizacji, na terenie kobiecego obozu tliły się jednak wyjątkowe akty niezłomnego, ludzkiego heroizmu. Jedną z najbardziej niezwykłych postaci, która wydała cichą, lecz stanowczą wojnę nazistowskiej machinie śmierci, była polska położna, Stanisława Leszczyńska. Skierowana do najbardziej prowizorycznego baraku porodowego, w którym na porządku dziennym noworodki topiono w wiadrach na oczach zrozpaczonych matek, kategorycznie odmówiła udziału w tym ludobójstwie. Nieugięta, bita i terroryzowana przez sadystycznego Josefa Mengele, w skrajnie brudnych, zatrważających warunkach przyjęła około trzy tysiące porodów, ryzykując własnym życiem w obronie bezbronnych istnień. Podobnym, niesamowitym poświęceniem wykazała się węgierska ginekolog Gizella Perl, która z ogromnym bólem w sercu i bez żadnych narzędzi ratowała uwięzione w obozie matki, potajemnie odbierając im ciążę, by uchronić je przed niechybną komorą gazową.
Cierpienia potęgowała chłodna i przemyślana brutalność obozowych strażniczek SS – kobiet, które w systemie nienawiści bardzo szybko stały się najsurowszymi katami, zadając ból z przerażającym sadyzmem. Irma Grese czy Maria Mandl pokazały, że absolutne okrucieństwo nie zna litości i nie ma płci, potrafiąc delektować się muzyką klasyczną graną przez złożoną z więźniarek obozową orkiestrę, by chwilę później bezwzględnie posyłać kolejne setki kobiet na natychmiastową śmierć w gazie. Obóz kobiecy w Auschwitz Birkenau to nie tylko mroczny epizod II wojny światowej, ale wstrząsające świadectwo na to, do jak potwornych czynów zdolny jest człowiek w obliczu nienawiści, ale też dowód niezwykłej siły oporu tych, którym z brutalną precyzją usiłowano odebrać prawo do istnienia i bycia matką.