Słynny polski artysta WYRZUCONY NA BRUK przez własną żonę. Tajemnicza Włoszka nagle UCIEKŁA Z KRAJU, a jego bezlitosna wdowa POZBAWIŁA NAJSTARSZĄ CÓRKĘ WSZYSTKIEGO po tragicznej śmierci geniusza
Za potężnym głosem, który w styczniu 2004 roku na kilka minut wstrzymał nadawanie wszystkich stacji radiowych w Polsce, kryje się wstrząsająca historia zdrady, zakazanej namiętności i bezlitosnej walki o spuściznę. Czesław Niemen, a właściwie Czesław Wydrzycki, chłopak z maleńkich Starych Wasiliszek, podbił wielkie sceny, a jego utwory śpiewała sama legendarna Marlena Dietrich. Niewielu jednak zdawało sobie sprawę, że w życiu prywatnym ten muzyczny wizjoner przyjmował od losu najboleśniejsze ciosy. Zanim stał się ogólnopolską ikoną, musiał zmierzyć się z potężnym upokorzeniem. Jego pierwsze małżeństwo z Marią Klauzunik, zawarte jeszcze przed jego wielką drogą na szczyt, zakończyło się gigantycznym skandalem. Gdy młody artysta desperacko walczył o przetrwanie, nocując w piwnicach i grając w studenckich klubach za grosze, jego żona znalazła ukojenie w ramionach innego mężczyzny. Zdradzony muzyk po powrocie do domu zastał zamknięte drzwi, a jego walizki wylądowały na bruku. Z tego rozbitego związku pozostała najstarsza córka, Maria Gutowska, która przez lata dorastania znała swojego zjawiskowego ojca głównie z przysyłanych pocztówek i przelotnych spotkań za kulisami sopockich festiwali.

Gdy kariera Niemena ostatecznie eksplodowała, a artysta zaczął przemierzać warszawskie ulice luksusowym Fordem Mustangiem, jego życie uczuciowe stało się pożywką dla miejskich legend. W kuluarach szeptano o jego bliskiej relacji z piękną prezenterką telewizyjną Bogumiłą Wander, a głośny, choć niezwykle krótki romans z wokalistką Adą Rusowicz zakończył się chłodnym rozstaniem tuż przed uroczystością, na której oboje mieli wystąpić w roli świadków. Prawdziwe emocjonalne trzęsienie ziemi miało jednak dopiero nadejść. Podczas festiwalu we Włoszech artysta poznał Faridę, a właściwie Concettę Gangi, sycylijską piosenkarkę o hipnotyzującej egzotycznej urodzie. To była miłość tak gwałtowna, że w ułamku sekundy zrujnowała ich dotychczasowe światy. Zafascynowana Włoszka zostawiła w ojczyźnie swojego męża i przyleciała nad Wisłę, gdzie Czesław witał ją na kolanach z naręczem najdroższych orchidei. Para posunęła się nawet do absolutnie szalonego, nieformalnego ślubu w maleńkiej drewnianej kapliczce w Zakopanem, przysięgając sobie miłość przed Bogiem, pomimo braku jakichkolwiek uregulowań prawnych. Szczęście zostało jednak brutalnie przerwane w ułamku sekundy. Gdy ojciec Faridy ciężko zachorował, zdesperowana i targana wyrzutami sumienia piosenkarka zawarła pakt z niebiosami, obiecując, że jeśli mężczyzna przeżyje, ona porzuci polskiego kochanka i posłusznie wróci do męża. Cudowne ozdrowienie sprawiło, że Włoszka ze łzami w oczach dotrzymała słowa, pakując walizki i zostawiając zdruzgotanego Niemena, którego przez kolejne pół wieku nosiła w pękniętym sercu.
Ostateczną życiową przystanią dla ekscentrycznego geniusza okazała się Małgorzata Krzewińska, modelka i aktorka, z którą ostatecznie wziął ślub i doczekał się dwóch młodszych córek, Natalii i Eleonory. Choć na zewnątrz tworzyli niezwykle spokojny, wyważony dom, wybitny artysta z biegiem lat coraz bardziej zamykał się w sobie. Dawną sceniczną energię i ekstrawagancję zastąpiła cicha samotność w domowej pracowni, gdzie nocami przelewał swoje frustracje oraz egzystencjalne lęki w nowatorskie dźwięki, odcinając się od blasku czerwonych dywanów. Pod koniec życia ten zafascynowany naturą i spokojem samotnik musiał stoczyć najtrudniejszą, nierówną walkę z nowotworem układu chłonnego. Umarł w mroźnej, obdrapanej szpitalnej sali osierocając polską scenę muzyczną.
Jednak najmroczniejszy i najbardziej wstrząsający rozdział tej historii wybuchł ze zdwojoną siłą tuż po jego tragicznej śmierci. Zamiast zadumy i spokoju, wokół pamięci uwielbianego artysty rozpętała się bezlitosna wojna sądowa zainicjowana przez wdowę, Małgorzatę Niemen. Kiedy po latach dawna włoska miłość muzyka, Farida, z wielkim sentymentem przyjechała do Polski, by na koncercie ku jego czci zaśpiewać wspólnie skomponowaną przed laty pieśń, została bezlitośnie pozwana przez żonę artysty o naruszenie praw autorskich. Starsza już kobieta musiała upokarzająco tłumaczyć przed obcym sądem, że wspomniany utwór był bezcennym darem serca, a nie suchym biznesowym kontraktem.
Najbardziej niszczycielski cios spadł jednak na pierworodną córkę muzyka, Marię Gutowską. Wdowa po artyście całkowicie odcięła pasierbicę od spuścizny po sławnym ojcu, pozbawiając ją nawet najdrobniejszych przedmiotów. Najstarsza córka przez lata błagała w chłodnych sądach nie o wielkie miliony czy ogromny majątek, lecz o relikwie o czysto sentymentalnej wartości. Prosiła o stary znoszony kapelusz, prywatne notatki i zaledwie kilka starych fotografii ojca z jej własną matką. W odpowiedzi usłyszała mrożące krew w żyłach słowa, z których jasno wynikało, że absolutnie nic jej się nie należy, a dla swojego zmarłego ojca nigdy nie była nikim ważnym.
Podczas gdy obcy ludzie w odległej Białorusi własnymi rękami z ogromną czułością ratowali i odnawiali stary rodzinny dom Wydrzyckich, w Warszawie najbliższa rodzina artysty toczyła wyniszczające procesy o każdy skrawek jego pamięci i spuścizny. Człowiek, który przez całe życie potężnym głosem wyśpiewywał protest przeciwko nienawiści w swoim kultowym hymnie o dziwnym świecie, po śmierci stał się zakładnikiem gigantycznych rodzinnych konfliktów. Jego nowatorska muzyka przetrwała najcięższą próbę czasu, ale dramatyczne losy kobiet, które go skrycie kochały, oraz rozdzierający ból odrzuconej, zapomnianej najstarszej córki na zawsze pozostaną najbardziej przygnębiającym, ukrywanym przez lata refrenem jego fascynującego życia.