Makabryczne EKSPERYMENTY na kobietach i tajny BUNKIER GROZY. Zatuszowana prawda o Ravensbrück ujawniona po latach
W samym sercu piekła zwanego Ravensbrück – obozu koncentracyjnego zaprojektowanego z niespotykaną precyzją wyłącznie po to, by niszczyć kobiety – naziści stworzyli miejsce, którego przerażająca tajemnica była pilnie strzeżona nawet przed pozostałymi więźniarkami. Za pozornie zwyczajnymi, grubymi murami tak zwanego „bunkra” nie kryły się zrabowane przez wojska skarby ani tajne, podziemne tunele ucieczkowe. SS ukryło tam to, co w nazistowskim systemie uchodziło za najbardziej bezwzględne i niewygodne: żywe, bezbronne kobiety. Więzienie wewnątrz więzienia, zarządzane żelazną ręką przez bezlitosną strażniczkę Dorotheę Binz, było miejscem, gdzie w ciemnościach 78 cel przetrzymywano, łamano i potajemnie mordowano tysiące ofiar, zacierając za nimi wszelkie ślady. Krążyły wokół niego mrożące krew w żyłach legendy, a głucha, fizycznie wręcz odczuwalna cisza przerywana była jedynie przez przeraźliwe krzyki, które nocami wstrząsały całym obozem.

To właśnie w tym odizolowanym od świata budynku, z dala od ciekawskich spojrzeń, rozgrywał się jeden z najmroczniejszych dramatów w historii nazistowskich Niemiec. Począwszy od 1942 roku grupa polskich więźniarek, w tym młodych studentek i uczennic, stała się żywym materiałem doświadczalnym w makabrycznych operacjach prowadzonych przez bliskich współpracowników Heinricha Himmlera. Kobiety te, nazywające same siebie „królikami”, w znieczuleniu budziły się z głębokimi, kilkunastocentymetrowymi cięciami na nogach. Lekarze z bezduszną kalkulacją aplikowali w otwarte rany śmiertelne bakterie, drobiny szkła i ziemię, by następnie testować na nich niesprawdzone medykamenty. W jeszcze innej grupie eksperymentów ofiarom celowo i brutalnie łamano kości młotkiem, aby badać proces regeneracji tkanki. SS za wszelką cenę próbowało ukryć ten bestialski projekt. Zbrodnie popełniano w nocy, gdy dziedziniec bunkra tonął w mroku, a po zakończeniu „badań” oprawcy systematycznie mordowali operowane kobiety, aby na zawsze wyeliminować naocznych świadków.
Gdy stało się jasne, że hitlerowcy zamierzają zatrzeć absolutnie wszystkie ślady swoich makabrycznych eksperymentów, na terenie obozu zawiązała się potężna, podziemna sieć oporu. Polskie więźniarki z niesamowitą odwagą ukrywały zniekształcone “króliki” przed wyrokami śmierci, fałszując tożsamości i listy transportowe. W dramatycznych okolicznościach, płacąc za to głodowymi racjami chleba, potajemnie sfotografowały zmasakrowane nogi koleżanek, a niezwykle cenne klisze przemyciły poza druty obozu, by stały się niezbitym dowodem w powojennych procesach. Władze hitlerowskie były jednak niezwykle przewrotne. Kiedy pod koniec wojny wielkie machiny zagłady przestały nadążać za ilością ofiar, Ravensbrück pospiesznie dorobił się własnej, prymitywnej komory gazowej, w której uduszono tysiące skrajnie wyczerpanych, schorowanych kobiet. Zbrodnie, które przez sześć lat ukrywano za potężnymi drzwiami bunkra, pod koniec istnienia obozu stały się okrutną codziennością.