Uncategorized

Friz i Wersow kończą karierę po BRUTALNYM wyroku, a w tle upadek prezesa giełdy i skandal z Rozenek.

Polski show-biznes od lat choruje na niebezpieczną przypadłość, w której liczba obserwujących w sieci lub kontrowersje na ściankach są mylone z prawdziwym talentem dramatycznym. Producenci filmowi i telewizyjni z uporem godnym lepszej sprawy obsadzają w głównych rolach ludzi, którzy z warsztatem aktorskim mają tyle wspólnego, co przypadkowi przechodnie. Najnowszym i najbardziej jaskrawym dowodem na ten instytucjonalny upadek rzemiosła jest głośne wejście na wielki ekran najpotężniejszej pary polskiego internetu. Karol Wiśniewski, znany milionom jako Friz, oraz jego partnerka Weronika Sowa, działająca pod pseudonimem Wersow, postanowili sprzedać swoją prywatność w biletowanych salach kinowych. Ich produkcja z dwa tysiące dwudziestego szóstego roku, zatytułowana Friz i Wersow. Miłość w dobie internetu, zamiast triumfu przyniosła im bezprecedensowe upokorzenie i praktycznie pogrzebała ich szanse na poważną karierę w branży filmowej. Podczas gali Węży, czyli polskich antynagród przyznawanych przez krytyków od dwa tysiące dwunastego roku, ten dokumentalno-fabularny eksperyment zgarnął aż pięć statuetek, w tym dla najgorszego aktora, najgorszej aktorki, najgorszego duetu oraz w nowo utworzonej kategorii najgorszego filmu influencerskiego. Choć na co dzień para buduje imperium wokół marki Ekipa, przed kamerą kinową nie potrafiła przekonująco zagrać nawet samych siebie. Zamiast pokory pojawiły się oskarżenia o zawiść branży, jednak miażdżące noty na portalach filmowych, spadające w okolice jednego punktu na dziesięć, obnażyły brutalną prawdę o tym, że charyzma z ekranu smartfona wyparowuje w zderzeniu z dużym ekranem.

Zjawisko to ma jednak znacznie głębsze korzenie i sięga początków polskich programów typu reality show. Już w dwa tysiące pierwszym roku reżyser Jerzy Gruza postanowił zdyskontować gigantyczną popularność uczestników pierwszej edycji programu Big Brother. Tak powstała komedia Gulczas, a jak myślisz…, w której główną postacią stał się Piotr Gulczyński, telewizyjny buntownik spędzający wcześniej osiemdziesiąt pięć dni w domu w Sękocinie. Mimo że na planie towarzyszyli mu zwycięzca programu Janusz Dzięcioł oraz zawodowcy tacy jak Janusz Rewiński i Radosław Pazura, produkcja zapisała się w annałach jako jedno z największych artystycznych dnie w historii polskiej kinematografii. Po kolejnym nieudanym wybryku w filmie Yyyreek!!! Kosmiczna nominacja z dwa tysiące drugiego roku, Gulczyński zrozumiał aluzję losu i skupił się na promowaniu piwa własną ksywką. Jeszcze boleśniej zderzenie z X Muzą przeżyła Maja Frykowska, znana z trzeciej edycji tego samego formatu jako Frytka. Po latach bywania na okładkach kolorowych pism, w dwa tysiące piętnastym roku przyjęła główną rolę w filmie Ostatni klaps w reżyserii Gerwazego Reguły, wcielając się w postać aktorki filmów dla dorosłych o imieniu Manuela. Krytycy nie zostawili na niej suchej nitki, co w dwa tysiące szesnastym roku zaowocowało statuetką Węża dla najgorszej aktorki i definitywnym końcem jej marzeń o podboju kin, skłaniając ją ostatecznie do głębokiej przemiany duchowej z dala od planów zdjęciowych.

Prawdziwym poligonem doświadczalnym dla osób bez dyplomu szkół teatralnych stały się jednak produkcje Patryka Vegi, który z obsadzania celebrytów uczynił swój znak rozpoznawczy. W dwa tysiące dwudziestym pierwszym roku reżyser powierzył jedną z głównych ról w dramacie Miłość, seks & pandemia Małgorzacie Rozenek-Majdan. Choć w biografii medialnej przypisywano jej czasem popularność z formatów o luksusowym życiu, a widzowie doskonale pamiętają jej wizerunek z programów rozrywkowych, przed kamerą fabularną jako fotografka Nora poległa na całej linii. Partnerujący jej absolwent krakowskiej szkoły teatralnej Wojciech Sikora otwarcie opowiadał w mediach o trudach pracy z amatorką, zwłaszcza podczas scen intymnych. Kulminacją absurdu okazał się finał wątku Nory, w którym bohaterka próbuje popełnić samobójstwo, rzucając się pod samochód, lecz w ostatniej chwili spada na nią z nieba spadochroniarz grany przez jej prywatnego męża, byłego bramkarza reprezentacji Polski Radosława Majdana. Scena, mająca być w zamyśle twórcy wstrząsającym dramatem, wywoływała w kinach salwy niekontrolowanego śmiechu. Jeszcze większy skandal wybuchł przy okazji komedii Vegi Last Minute z dwa tysiące trzynastego roku, gdzie rolę Natalii Wis otrzymała modelka z Garwolina, Anna Szarek. Zanim jeszcze widzowie zobaczyli jej drewnianą grę, nagrodzoną zresztą Wężem w dwa tysiące czternastym roku, dziennik Puls Biznesu ujawnił, że jej ówczesny partner, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie Ludwik Sobolewski, nagabywał spółki giełdowe do sponsorowania filmu. Siedemnastego stycznia dwa tysiące trzynastego roku Sobolewski stracił przez ten rażący konflikt interesów stanowisko i musiał szukać szczęścia na giełdzie w Bukareszcie, a sama Szarek po drobnym epizodzie w serialu Hotel 52 porzuciła aktorstwo na rzecz pracy w dziale PR firmy doradczej.

Przed pokusą łatwej sławy na ekranie nie uchronili się także giganci sceny muzycznej, choć ich upadki miały różny wymiar. Dorota Rabczewska, funkcjonująca w świadomości Polaków jako Doda, zadebiutowała w dwa tysiące osiemnastym roku u Władysława Pasikowskiego w filmie Pitbull. Ostatni pies. Choć jej powściągliwa rola bezwzględnej kobiety mafii podzieliła recenzentów, a niektórzy uznali ją nawet za zaskoczenie, późniejszy występ w Dziewczynach z Dubaju z dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku, gdzie próbowała nawet reżyserować własne sceny, potwierdził, że wokalistka najlepiej wypada, gdy gra samą siebie. Udowodnił to również serial dokumentalny na platformie Amazon z dwa tysiące dwudziestego szóstego roku, oceniony jako nudna laurka ratowana jedynie archiwalnymi nagraniami. Z kolei legenda polskiego hip-hopu, Jacek Graniecki znany jako Tede, w dwa tysiące jedenastym roku przyjął rolę trzydziestopięcioletniego rozwiedzionego policjanta Roberta w serialu stacji TVN Wszyscy kochają Romana. Polska adaptacja amerykańskiego hitu okazała się taką katastrofą, że zdjęto ją z anteny po kilku tygodniach jeszcze we wrześniu tego samego roku, a z rapera szydzili publicznie koledzy z branży, tacy jak Paluch i Juras. Na tym tle niezwykle ciekawie prezentuje się przypadek profesjonalistki ze Studia Buffo, Nataszy Urbańskiej. Za rolę Oli Raniewskiej w trójwymiarowym widowisku Jerzego Hoffmana 1920 Bitwa Warszawska z dwa tysiące jedenastego roku brytyjski krytyk Philip French chwalił ją bez opamiętania, podczas gdy rodzime jury przyznało jej aż trzy Węże, w tym za najgorszy duet z Borysem Szycem, nagrodzonym w tym samym roku za fatalną rolę w komedii Kac Wawa. Listę filmowych nieporozumień symbolicznie domyka urodzony w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym siódmym roku Mariusz Pujszo. Człowiek, który spędził dwadzieścia lat we Francji, statystując w ponad dwustu filmach i grając w produkcjach takich jak Amerykańska marzycielka czy Roselyne i lwy, po powrocie do kraju nakręcił Polish Kitch Projekt oraz współtworzył nagrodzony w Lubomierzu Francuski numer. Jednak jego dzieło z dwa tysiące dwudziestego pierwszego roku pod tytułem Ściema po polsku, w którym wystąpił obok Grzegorza Halamy, zebrało w dwa tysiące dwudziestym drugim roku aż pięć Węży. Choć aktorka Ewa Kasprzyk dopatrzyła się w tym obrazie pewnego realizmu, dla reszty kraju Pujszo pozostał dowodem na to, że nawet dekady spędzone na zagranicznych planach nie zastąpią elementarnego wyczucia smaku i talentu.

Disclaimer: This story is fictional and created for entertainment purposes only. Any names, characters, places, or events are fictitious or used fictitiously. No real person or organization is intended to be portrayed.

You Might Also Enjoy