Zbrodnie III Rzeszy miały też kobiecą twarz. Co stało się z żonami i kochankami nazistowskich oprawców po upadku krwawego imperium?
Cień zła nie rzucał się tylko na męskie postacie w mundurach, które wydawały rozkazy śmierci w mrocznych czasach minionego stulecia. Gdy potężna machina III Rzeszy zaczęła kruszyć się pod naporem aliantów, a wojska radzieckie i amerykańskie wkraczały do Berlina, alianccy śledczy dokonali zaskakującego odkrycia w zrujnowanych gabinetach i bunkrach. Zamiast zbrodniarzy wojennych częściej znajdowali tam ich przerażone, lecz niezwykle zdeterminowane żony, kochanki oraz wierne towarzyszki życia. Świat natychmiast stanął przed pytaniem, jak zakwalifikować te kobiety. Czy były jedynie bezwolnymi, niewinnymi gospodyniami domowymi dbającymi o ognisko domowe, czy może bezwzględnymi współwłaścicielkami ideologicznego terroru? Prawda okazała się znacznie mroczniejsza, niż ktokolwiek przypuszczał, obnażając prawdziwe oblicze “nazistowskich księżniczek”, które z fanatyzmem wspierały najgorsze zbrodnie w dziejach ludzkiej cywilizacji.

Wiele z tych kobiet nie trafiło do obozu władzy przypadkowo, lecz nosiło w sobie głęboko zakorzenioną nienawiść na długo przed spotkaniem swoich potężnych mężów. Gerda Bormann, żona wszechmocnego sekretarza partii Martina Bormanna, uchodziła za absolutną ikonę fanatyzmu, przewyższając pod tym względem nawet własnego ojca, który osobiście wprowadzał ją w kręgi najbliższych współpracowników Hitlera. Gdy koniec stał się nieuchronny, Gerda uciekła z dziewięciorgiem dzieci, podszywając się pod dyrektorkę sierocińca i wykorzystując chaos wojennej zawieruchy, by dotrzeć do bezpiecznej kryjówki w Południowym Tyrolu. Jej ucieczka zakończyła się jednak w szpitalu jenieckim, gdzie zaawansowany rak jajnika i nagłe nawrócenie na katolicyzm zamknęły jej ziemską drogę zaledwie rok po upadku reżimu. Z kolei Magda Goebbels, żona ministra propagandy Josepha Goebbelsa, z własnego wyboru porzuciła dotychczasowe życie dla ideologii, która całkowicie zawładnęła jej umysłem. Jej ślub z Goebbelsem był wręcz politycznym manifestem wierności, a finał tej ślepej lojalności rozegrał się w berlińskim bunkrze, gdzie po zamordowaniu własnych dzieci za pomocą cyjanku, oboje popełnili samobójstwo.
Nie mniej przerażające były losy innych kobiet z najbliższego otoczenia dyktatora, które za zamkniętymi drzwiami luksusowych rezydencji czerpały garściami korzyści z systemu opartego na niewolnictwie i eksterminacji. Hedwig Potthast, kochanka Heinricha Himmlera, wiodła dziwne życie w leśnej posiadłości, gdzie podczas wizyt znajomych bez wahania chwaliła się meblami wykonanymi z ludzkich szczątków czy Biblią oprawioną w skórę więźniów obozów koncentracyjnych. Z kolei Emmy Göring, żona marszałka Rzeszy Hermanna Göringa, próbowała po wojnie kreować się na niewinną artystkę oderwaną od polityki, co jednak nie uchroniło jej przed rocznym wyrokiem więzienia i konfiskatą majątku za czerpanie korzyści z nazistowskiego systemu. Nawet kobiety takie jak Ilse Hess czy Lina Heydrich do końca swoich dni pielęgnowały pamięć o swoich mężach, nie wykazując ani krzty skruchy za miliony ludzkich istnień zniszczonych w obozach zagłady. Te historie jednoznacznie dowodzą, że kobiety te nie były biernymi obserwatorami, lecz pełnoprawnymi współtwórczkami najczarniejszego rozdziału w historii ludzkości.