Uncategorized

Jak młody Stanisław Koniecpolski ZMIAŻDŻYŁ 30 tysięcy Tatarów pod Martynowem w 1624 roku?

Wyobraźcie to sobie. Jest 20 czerwca 1624 roku. Na ukraińskich równinach pokucia, niedaleko małej wsi Martynów nad rzeką Dniestr rozgrywa się scena, której polska historia nie powinna była nigdy zapomnieć. 6000 polskich husarzy, pancernych i dragonów stoi w ukrytym lesie nad rzeką. Naprzeciwko nich według polskich kronik aż 30 000 tatarów krymskich prowadzonych przez najgroźniejszego stepowego wodza tamtej epoki Kantymi Murza.

Tatarzy wracają z gigantycznego najazdu na polskie podole, ciągnące ze sobą tysiące polskich brańców, tysiące wozów polskich łupów, tysiące polskich koni. Już prawie są w domu. Prawie. Tylko jeszcze jeden łatwy marsz przez polskie równiny, a potem krymskie targi, tureckie złoto, krymski triumf.

Ale na drodze tatarskiej hordy stanął nagle [muzyka] ktoś, kogo Kantymir Murza wcale nie planował zobaczyć. 33letni młody polski hetman polny, którego nazwisko wkrótce miało wstrząsnąć wszystkimi stepowymi hanatami Europy. Stanisław, Koniec Polski. Tak, dobrze przeczytaliście. Polski hetman, który 20 lat później miał pokonać Tatarów pod Ochmatowem w słynnej zimowej kampanii w roku 1624 stawał wobec Kantymira Murzy jako jeszcze młody, ambitny 29letni polski dowódca.

I co po jednym popołudniu pełnej polskiej taktycznej demonstracji najgroźniejsza tatarska horda X wieku została doszczętnie rozbita. 30 000 krymskich jeźdźców rozproszono jak liście na wietrze. Polskie brańce zostały odbite. Polski Cezar Korony w wieku zaledwie [muzyka] 33 lat wpisał swoje pierwsze wielkie zwycięstwo do polskich kranik.

A wy o tym słyszeliście? Słyszeliście kiedyś w szkole o bitwie pod Martynowem? O Stanisławie Koniecolskim, polskim hetmanie, którego sam Kantymir Murza nazywał potem polskim demonem w żelaznej zbroi. O 6000 polskich husarzy, którzy w 1 czerwcowy dzień 1624 roku pokonali pięciokrotnie liczniejszą hordę.

Założę się, że nie, bo Martynów to jedna z tych polskich bitew, które polska szkoła wymazała z naszej pamięci tak skutecznie, że dziś nawet polscy maturzyści nie wiedzą, gdzie leży Martynów na mapie. A powinniśmy wiedzieć, powinniśmy o tym pamiętać, bo Martynów to była ta polska bitwa, która nauczyła krymskich Tatarów raz na zawsze, że polska husaria nie jest łatwym celem.

Witajcie na kanale Polska Pamięta. Dziś otworzymy przed wami jedną z najpiękniejszych kart polskiej historii wojskowej. Dziś opowiem wam jak polski Cezar Korony, polski hetman z lodowatymi oczami, polski geniusz nowego pokolenia w jeden popołudniowy dzień nad Dniestrem wymazał z polskich kresów tatarski koszmar.

O Kantymirze Murzie, najgroźniejszym tatarskim wodzu X wieku, którego życie koniec Polski [muzyka] zmienił w jedną klęskę. O polskich brańcach, których polscy husarze odbili z tatarskich łańcuchów i o tej polskiej lekcji, której Kantymir Muza nie zapomniał aż do końca swoich dni. Zaczynamy. Aby zrozumieć skalę tej polskiej tragedii, bo tatarski najazd 1624 roku był prawdziwą polską tragedią, musimy najpierw cofnąć się o 4 lata.

Wrzesień 1620 roku. Pod cecorą w Mołdawii polska armia hetmana Stanisława Żółkiewskiego zostaje rozbita przez Turków i Tatarów. Sam Żółkiewski, polski cyceron w siodle ginie w mołdawskim błocie. Tysiące polskich brańców trafia na targi południa. Polskie kresy stają się otwartym polem dla tatarskich najazdów.

W ciągu następnych czterech lat krymskie hanaty wykorzystują polską słabość. Tatarskie najazdy stają się coraz częstsze, coraz głębsze, coraz bardziej śmiałe. Polska korona, choć w 1621 roku zatriumfowała pod Chocimem nad sułtanem Osmanem II, była już osłabiona i wewnętrznie skłócona. Polska szlachta nie chciała płacić podatków.

Polskie chorągwie kresowe były rozproszone, Polska Kresy były słabo bronione. A na Krymie tymczasem wyrastał nowy gigant stepowej polityki Kantymir Mura, Beżaku, najpotężniejszy krymski wódz swojej epoki, człowiek, który osobiście prowadził kilkanaście wielkich najazdów na polskie i ukraińskie ziemie. Człowiek, który zorganizował własny system kresowych zwiadów.

Człowiek, którego sami krymscy hanowie traktowali z respektem, bo Kantymir Murza miał często więcej władzy w stepie niż formalny Hanne w Bachczy Saraju. Kantymir nie był zwykłym tatarskim wodzem. Pochodził z najpotężniejszego rodu Mansurów, dynastii Bejów w Budżaku, terenów między Dolnym Dniestrem a Dunajem. Już w młodości wyróżnił się jako genialny dowódca lekkiej kawalerii.

Mówiono, że potrafi w ciągu jednej doby przejść z całą swoją chorągwią 200 km. Mówiono, że zna polskie kresy lepiej niż jakikolwiek polski wojewoda. Mówiono, że ma osobiste informacje od kilkudziesięciu zdrajców rozsianych po polskich miasteczkach. Stary, chytry, stepowy strateg z wieloletnim doświadczeniem polskich kampanii.

Wiosną 1624 roku Kantymir Murza zorganizował największy tatarski najazd na polskie ziemie od czasów Cecory. 30 000 najlepszych krymskich i nogajskich jeźdźców, cały kwiat tatarskich kawalerii, plus ośmiotysięczne wsparcie z nogajskiej hordy. Razem prawie 40ys armia gotowa do uderzenia w samo serce polskich kresów.

I w maju 1624 roku tatarska horda przekroczyła polską granicę. Plądrowała Podole, plądrowała Wołyń, plądrowała Halickie. Tatarscy jeźdźcy podzielili się na 20 oddzi czambułów, każdy plądrujący swoją sekcję polskich kresów. Tatarska armia działała w polskich ziemiach przez cały maj i część czerwca. [muzyka] Tysiące polskich wsi zostało spalonych.

Tysiące polskich łupów zebrano. Plus uwaga, najboleśniejsze kilkanaście tysięcy polskich brańców uprowadzonych w tatarskie łańcuchy. A Polska Polska jak zwykle była zaskoczona. Polski sejm gadał, polska szlachta uciekała, polski sejmik ledwie debatował, co robić. Polska korona była sparaliżowana jak za każdym tatarskim najazdem ostatnich stuleci.

I gdy wydawało się, że Kantymir Muza wróci na Krym ze swoim triumfem bez najmniejszych przeszkód, pojawił się ktoś, kogo nikt się nie spodziewał. 33letni młody polski [muzyka] hetman polny Stanisław Koniec Polski. Stanisław Koniec Polski. Polski Cezar wczesnej fazie kariery. Człowiek, którego pamiętamy z naszego filmu o Cecorze.

To ten sam koniec Polski, który jako 29latek klęczał przy umierającym hetmanie Żółkiewskim, próbując go uratować. To ten sam koniec Polski, który po cecorze spędził trzy lata w tureckiej niewoli, studiując turecki i tatarski język, czytając arabskie traktaty wojskowe, rozmawiając z osmańskimi oficerami w stambulskim więzieniu.

Wrócił do Polski jako jeden z najlepszych europejskich znawców [muzyka] tatarskiej taktyki wojennej. W 1623 roku król Zygmunt II mianował koniec polskiego hetmanem polnym koronnym. Polski młody dowódca mając zaledwie 32 lata, wziął w swoje ręce obronę całego polskiego pokucia i to właśnie do niego dotarły w czerwcu 1624 roku raporty polskich szpiegów o gigantycznym tatarskim najeździe Kantymi Murzy.

Koniec Polski w swoim winterowym pałacu w Brodach, gdy dostał pełne polskie raporty, wybuchnął lodowatym uśmiechem. Polskie kroniki mówią, że młody hetman pozostał spokojny jak wąż w trawie. Panie Kantymirze! Szepnął sam do siebie polski Cezar Korony. Polski hetman pokaże ci co znaczy polska taktyka. Twoje krymskie konie zapamiętają polskie pola na pokolenia.

Polski młody hetman zebrał błyskawicznie wszystko, co mógł zebrać. polską husarię z magnackich chorągwi, polskich pancernych, polskich kozaków rejestrowych, polskich dragonów. Razem może 6000 ludzi, pięciokrotnie mniej niż tatarska horda. Ale była to elita polskiego oręża. Najlepsze chrąwie kresowe doświadczone w stepowych walkach dowodzone przez najsprawniejszych polskich oficerów.

Plan Koniec polskiego był prosty i diabelnie sprytny. Polski hetman wiedział, że Kantymir Muza jak każdy tatarski wódz będzie chciał jak najszybciej dotrzeć z łupami do bezpiecznego Krymu. Wiedział, że tatarskie czambuły będą musiały skoncentrować się w jednym wielkim taborze, by przeprawić się przez Dniestr. [muzyka] Wiedział, że to przejście będzie powolne, niebezpieczne, ryzykowne i właśnie w tym momencie polski hetman zamierzał uderzyć.

Koniec Polski rozkazał polską kawalerię natychmiast ruszyć na południe. Polski młody hetman, choć właściwie nie miał dość ludzi, by zatrzymać 40 000 hordę w otwartym polu, wybrał miejsce do bitwy z polskim geniuszem strategicznym, wieś Martynów. Punkt, w którym Kantymir Muza musiał przejść z całym swoim taborem przez tereny zalesione, [muzyka] ograniczone z dwóch stron rzeką Dniestry i polskimi pagórkami.

Naturalna polska pułapka, gdyby tylko polski hetman zdążył ją zamknąć. Polska kawaleria prowadzona przez młodego polskiego lwa ruszyła w forsownym marszu. 50 km dziennie po polskich błotach, po polskich lasach, bez snu. Polscy rycerze padali z koni z wyczerpania, ale wstawali, dosiadali konia znowu i jechali dalej, bo wiedzieli, ich młody hetman prowadzi ich do czegoś [muzyka] wielkiego.

19 czerwca 1624 roku wieczorem polska armia dotarła pod martynów. Tatarska horda była już zaledwie 10 km od polskiej pozycji. Polscy zwiadowcy donieśli koniec polskiemu, że tatarski tabor jest [muzyka] gigantyczny. Kilkanaście tysięcy wozów z łupami, tysiące koni, tysiące polskich brańców skutych w łańcuchach.

Tatarscy oficerowie byli zmęczeni długim marszem. Krymskie konie były wyczerpane. Tatarscy wojownicy myślą tylko o tym, by jak najszybciej dotrzeć do bezpiecznego Krymu. Idealny moment dla polskiego ataku. Polski hetman zwołał swoich oficerów w polowym namiocie. Plan polskiej zasadzki został ułożony z geometryczną precyzją. Polska husaria miała się ukryć w lesie nad Dniestrem.

Polscy pancerni mieli obejść tatarski tabor z południa. Polscy kozacy mieli zamknąć tatarski odwrót od północy. Polscy dragoni mieli odbić polskich brańców z tatarskich obozów. Wszystko jednocześnie. Wszystko o tej samej godzinie. Polska taktyka, polski geniusz, polska precyzja. 20 czerwca 1624 roku, świt. Pełne czerwcowe słońce nad Dniestrem.

Tatarska horda zaczęła przeprawę przez rzekę. Pierwsze tysiące jeźdźców już znalazło się po polskiej stronie. Tatarski tabor był rozciągnięty na kilka kilometrów wzdłuż brzegu. Kantymir Murze prowadzący swoją osobistą gwardię na czele czuł się pewnie. Polska armia, którą obawiał się jeszcze nie pojawiła się na horyzoncie. Tatarski wódz, mówią polskie kroniki, podobno powiedział do swoich murzów: “Polacy są ślepi, Polacy są głupi, Polacy zobaczą nas dopiero w Stambule.

Słowa, których ten butny stepowy wódz nie zapomniał już nigdy, bo polska husaria w tym samym momencie szykowała się w lesie nad Dniestrem [muzyka] do takiej szarży, której tatarskie czambuły miały zapamiętać na pokolenia. O 10:00 rano polski hetman uniósł swoją hetmańską buławę. Jedno polskie słowo: szarża.

Z polskiego lasu wyjechała pierwsza fala polskich husarzy. 4000 skrzydlatej polskiej kawalerii z opuszczonymi kopiami w pełnym galopie. Polski hetman osobiście prowadził pierwszą szarżę na czele swoich husarzy. Polskie skrzydła świszczały w czerwcowym powietrzu. Polskie kopie błyszczały w słońcu. Polska szabla była gotowa do polskiego uderzenia.

Tatarska horda do tej pory przekonana, że jest sama na polskich ziemiach, zobaczyła nagle polską stalową falę pędzącą prosto na ich rozciągnięty tabor. Kantymir Murza próbując zorganizować obronę ryknął swoje rozkazy, ale było już za późno. Polska husaria wbiła się w tatarski szyk z siłą gigantycznego [muzyka] stalowego tarana.

Pierwsze tysiące tatarskich jeźdźców zostało rozbite w kilka sekund. Tatarski tabor zaczął się rozpadać. Z południa dokładnie w tej samej minucie na tatarski tabor uderzyli polscy pancerni. Z północy polscy kozacy. Polska taktyczna doskonałość zadziałała z geometryczną precyzją. Tatarska horda znalazła się w polskiej pułapce otoczona z trzech stron ze ścianą dniestru z czwartej.

Polski hetman prowadząc swoją kawalerię osobiście w centrum walki wykonał następnie manewr, który polskie kroniki opisują jako wzorzec polskiej taktyki. Po pierwszej szarży polska husaria zawróciła błyskawicznie konie, wzięła zapasowe, długie kopie z polskich taborów i ruszyła do drugiej szarży. [muzyka] Tym razem prosto w samo serce tatarskiego dowództwa.

Tatarscy murzowie próbujący zorganizować kontratak byli rozbijani jeden po drugim. Tatarska kawaleria próbująca uciec na pełnym galopie padała pod polskimi salwami muszkietowymi z lasu i co najpiękniejsze w samym środku tatarskiego taboru polscy dragonie rozbili tatarskich strażników i uwolnili polskich brańców. Tysiące polskich chłopów, mieszczań i księży, których Kantymir Mu zaprowadził na południe, nagle zobaczyli polskich husarzy z polskimi szablami w polskich skrzydłach.

Polskie łzy radości, polskie modlitwy podziękowania, polski cud nad Dniestrem. Kantymir Murza widząc, że jego armia jest niszczona, że jego polskie brańce są odbijane, że jego krymskie konie padają pod polskim ogniem, zarządził rozpaczliwy odwrót. Tatarski wódz, który jeszcze rano śmiał się z polskiej ślepoty, teraz uciekał z pola bitwy ze swoją osobistą gwardią, zostawiając za sobą tatarski tabor, tatarskich oficerów i tatarskich rannych.

Polska husaria ścigała tatarski odwrót przez kilkadziesiąt kilometrów. Polscy kozacy ścigali tatarskie patrole aż do brzegów Dniestru. Polscy chłopi niedawno odbici z tatarskich [muzyka] łańcuchów łapali porzuconych tatarskich jeźdźców w polskich lasach. Gdy słońce zaszło 20 czerwca 1624 roku nad Martynowem, polskie pole bitwy pokrywały tysiące [muzyka] poległych tatarskich wojowników.

Według polskich kronik tatarska armia straciła od 8 do 12 000 ludzi. Plus tysiące zdobytych polskich brańców odbitych z tatarskich łańcuchów. Plus cały tatarski [muzyka] tabor, kilkanaście tysięcy wozów, plus dziesiątki tysięcy krymskich koni, plus polskie łupy odbite z tatarskiej grabieży.

A polskie straty? Polska armia straciła zaledwie kilkuset zabitych. Stosunek strat niewyobrażalny dla klasycznej wojny średniowiecznej. Wieść o Martynowie uderzyła w polską koronę jak grom. Polski król Zygmunt II odprawił specjalne nabożeństwo dziękczynne. Polski sejm uchwalił dla Koniec polskiego specjalne podziękowania.

Polska szlachta, która jeszcze tydzień temu nie wiedziała, kim jest ten młody hetman polny, teraz pisała o nim entuzjastyczne listy. Polski Cezar korony, polski Cezar nowego pokolenia, polski lew [muzyka] zbrodów, zdobył w jeden czerwcowy dzień absolutną sławę w całej Europie. A polscy brańcy, polscy brańcy odbici z tatarskich łańcuchów pod Martynowem wracali do polskich domów.

Niektórzy znaleźli swoje wioski spalone. [muzyka] Niektórzy znaleźli, że ich rodziny ukrywały się w lasach. Niektórzy zostali sami jako jedyni ocaleni ze swoich wiosek. Ale wszyscy oni, wszystkie te tysiące polskich chłopów, mieszczań i księży wracali do polskiej ojczyzny dzięki polskiej szabli i polskiemu geniuszowi młodego koniec polskiego.

A Kantymir Muza, najgroźniejszy tatarski wódz X wieku, ten butny stepowy basudzaku, który jeszcze rano śmiał się z polskiej armii, wrócił na Krym ze złamaną dumą i kilkoma poległymi murzami. Polska korona dzięki Martynowowi zaznała kilku lat względnego spokoju na kresach. Kantymir Muza już nigdy nie odważył się na taki gigantyczny najazd jak ten z 1624 roku.

Polska lekcja, którą polski hetman dał tatarskiemu wodzowi nad Dniestrem była tak twarda, [muzyka] że krymski hanat na lata zrezygnował z większych operacji wojskowych przeciwko polskim kresom. Co więcej, Martynów był początkiem wielkiej polskiej tradycji obronnej Stanisława Koniecolskiego. Po Martynowie polski hetman miał odnieść jeszcze wiele wielkich [muzyka] zwycięstw.

Pod Trzcianą, pod Ochmatowem, w setkach mniejszych operacji obronnych na polskich kresach. Koniec Polski rozbudował polski system kresowych szpiegów, polski system kresowych strażnic, polski system mobilnej obrony. Wszystko to zaczęło się tak naprawdę pod Martynowem, tam gdzie młody polski hetman pokazał tatarom, czym jest polska taktyka wojenna.

[muzyka] Pamiętajcie o nim drodzy widzowie. Pamiętajcie o Stanisławie Koniecim, polskim Cezarze Korony, polskim genialnym hetmanie wielkiej epoki. Pamiętajcie o jego 6 ty000 polskich husarzy, którzy w czerwcowy dzień 1624 roku odbili polskich brańców z tatarskich łańcuchów. Pamiętajcie o polskiej geometrycznej precyzji jego taktyki, która zaskoczyła nawet najgroźniejszego tatarskiego wodza X wieku.

I pamiętajcie o tej polskiej lekcji nad Dniestrem, gdy polski geniusz wojskowy pokazał całej Europie, co polska husaria potrafi, gdy ma za sobą genialnego dowódcę. A wy co o tym myślicie, drodzy widzowie? Czy słyszeliście kiedyś w szkole o bitwie pod Martynowem, o Stanisławie Koniecskim, o polskim taktycznym geniuszu nad Dniestrem? Zostawcie swój komentarz pod tym filmem.

Napiszcie nam, kogo waszym zdaniem powinniśmy odkopać następnego zmroku zapomnianej polskiej historii. Jeśli ta opowieść was poruszyła, jeśli poczuliście dumę z bycia Polakami, zostawcie subskrypcję z dzwoneczkiem, dajcie [odchrząknięcie] łapkę w górę i udostępnijcie ten film znajomym. Pokażmy światu, że pamiętamy. Pokażmy światu, że Polska zawsze się broni.

I pokażmy światu, że polski geniusz wojskowy jest jednym z najpiękniejszych skarbów europejskiej cywilizacji. Wielkie dzięki za wasz czas. Zostańcie z nami i do zobaczenia w kolejnych produkcjach na Polska Pamięta. Cześć i chwała bohaterom.

Disclaimer: This story is fictional and created for entertainment purposes only. Any names, characters, places, or events are fictitious or used fictitiously. No real person or organization is intended to be portrayed.

You Might Also Enjoy