Uncategorized

Genialny Manewr Hetmana. Jak POLSKA Zmiażdżyła MOŁDAWIĘ. Historia Polski | Mikołaj Kamieniecki

50 mołdawskich bojarów traci głowy nad brzegiem Dniestru, bo ich władca poczuł się urażony odrzuconą ofertą małżeństwa. Brzmi to jak scenariusz awanturniczego romansu, ale właśnie takim dramatycznym akcentem zakończyła się bitwa [muzyka] nad Dniestrem w roku 1509. Starcie, które przeszło do historii Rzeczypospolitej [muzyka] jako bitwa pod Chocimiem.

Była to walka pełna zdrad, odwetu i politycznych intryg rozgrywająca się na pograniczu polsko-mołdawskim w czasach, gdy dynastia Jagielonów u szczytu [muzyka] potęgi musiała odpierać ciosy ze wszystkich stron. Będę ogromnie wdzięczny za wsparcie mojej twórczości poprzez zostawienie subskrypcji oraz łapki w górę. Zachęcam również do dyskusji w komentarzach, co bardzo pomaga w rozwoju kanału.

Dziękuję i pozdrawiam. Na początku stulecia Rzeczpospolita obojga narodów przeżywała swój złoty wiek. Synowie Kazimierza Jagiellończyka [muzyka] zasiadali na tronach Polski, Litwy, Czech i Węgier, czyniąc z rodu Jagiellonów jedną z najpotężniejszych dynastii Europy. Taka potęga budziła jednak niechęć sąsiadów. Wokół jagiellońskiego imperium [muzyka] zacisnął się pierścień wrogich sił.

Moskwa, tatarzy krymscy, zakon krzyżacki, Mołdawia, [muzyka] a nawet cesarstwo Habsburgów spoglądały z niepokojem. a niżadko z wrogą zawiścią na wzrost [muzyka] znaczenia Polski i Litwy. Co więcej, zaczynały one działać wspólnie, gotowe wykorzystać każdą słabość [muzyka] czy konflikt wewnętrzny Rzeczypospolitej dla własnych celów.

W tym niespokojnym układzie geopolitycznym [muzyka] szczególnie gorąco było na południowej rubieży państwa polskiego, [muzyka] gdzie leżało pokucie, żyzny zakątek między rzekami Dniestrem a Prutem. Pokucie od lat stanowiło kość niezgody [muzyka] między koroną polską a gospodarstwem mołdawskim. Jeszcze w końcu [muzyka] X wieku gospodar Stefan Wielki kilkakrotnie najeżdżał te ziemię i rościł sobie do nich pretensje, [muzyka] korzystając z zaangażowania Polski w inne wojny.

Gdy we wrześniu [muzyka] roku 1502 Stefan znów zajął pokucie, sprzyjała mu trudna [muzyka] sytuacja Polski. To jest napaść tatarska i wojna z Moskwą oraz poparcie części [muzyka] prawosławnej ludności tych terenów. W roku 1504 potężny gospodarz zmarł zostawiając tron [muzyka] mołdawski swemu synowi Bogdanowi.

Bogdan II jednooki [muzyka] zwany też ślepym wstąpił na tron mołdawski w roku 1504. Jako nowy władca Mołdawii [muzyka] pragnął on umocnić swoje państwo i relacje z potężnymi sąsiadami. Początkowo wydawało się, że pójdzie drogą [muzyka] dyplomacji. Zaproponował małżeństwo z polską królewną Elżbietą Jagiellonką, siostrą ówczesnego króla Aleksandra [muzyka] Jagiellończyka.

Taki mariasz mógł zapewnić [muzyka] pokój na granicy polsko-mołdawskiej i osobiste związanie gospodara z dynastią Jagielonów. Król Aleksander rozważał te propozycje i wysłał do Bogdana posła, marszałka Stanisława Chodeckiego. [muzyka] Niestety wysiłki te okazały się zwodniczą dyplomacją. Chodecki najprawdopodobniej dawał Bogdanowi fałszywe nadzieje.

Obiecał zgodę na ślub, byle tylko skłonić go do wycofania wojsk z pokucia. I rzeczywiście latem roku 150 [muzyka] Bogdan opuścił zajęte polskie ziemie ufając w rychłe wesele, ale obietnica zawisła w [muzyka] próżni. Jesienią roku 1506 nadeszła do Mołdawii Hiobowa wieść. Król Aleksander [muzyka] zmarł, a jego następca Zygmunt i Stary, nie zamierzał spełniać planów Mariażu królewskiej siostry [muzyka] z mołdawskim księciem.

Elżbieta Jagielonka nie miała zostać wydana za gospodara. Dla dumnego Bogdana był to policzek. Poczucie zniewagi szybko przerodziło się w gniew. Jak barwnie pisze historyk Piotr Worwa, wojowniczy mołdawianin [muzyka] uznał, że zniewaga ta wymaga zemsty. Tak nadszedł czas krwawych sfatów, jak nazwano później ten krwawy epizod w dziejach polsko-mołdawskich.

Bogdan II postanowił odpłacić Polsce siłą zbrojną [muzyka] za własne upokorzenie i niedotrzymane obietnice. Już w roku 1506, [muzyka] korzystając z chwilowego osłabienia Polski po zmianie władzy, gospodar ponownie zajął pokucie [muzyka] i spustoszył pograniczne ziemie Podola oraz Rusi Czerwonej. Hetman, [muzyka] wielki koronny Mikołaj Kamieniecki, nie zamierzał pozwolić na taki afront.

Na czele około 3000 zbrojnych wkroczył na [muzyka] pokucie, wyrzucił mołdawskie załogi z polskich zamków i w odwecie zapuścił się ze swym wojskiem w głąb Mołdawii. Rozbił przy tym kilkutysięczny [muzyka] oddział mołdawian, pokazując, że Rzeczpospolita potrafi szybko reagować. Bogdan [muzyka] nie chcąc ryzykować otwartej wojny na wyniszczenie ustąpił.

Przez kilka kolejnych lat na południowo-wschodniej [muzyka] granicy panował względny spokój. Niestety był to tylko rozejm przed kolejną burzą. Latem roku 1509 Bogdan uznał, że nadeszła pora na decydujące rozstrzygnięcie. [muzyka] W czerwcu, korzystając z tego, że Polska zaangażowana była także [muzyka] w inne sprawy, między innymi na Litwie trwała wtedy wojenna zawierucha w starciu z Moskwą.

[muzyka] Armia mołdawska ponownie uderzyła na polskie ziemie. Mołdawianie wdarli się głęboko w granic Rzeczypospolitej. Ich chorągwie pustoszyły [muzyka] podole i ruś czerwoną, paląc wsie i miasteczka. Wzbudzając postrach, oddziały gospodara dotarły podobno [muzyka] aż pod same mury Lwowa. Gdy wracały obładowane łupami, Bogdan II ponownie zajął sporne pokucie, jakby chciał wyraźnie zaznaczyć swoje prawa do tej ziemi.

Był to otwarty akt agresji przeciw koronie polskiej. Wawelskie komnaty zadrżały od wieści o zuchwałym najeździe. Młody król Zygmunt Stary nie mógł pozwolić, by wasal Polski, bo za takiego w Krakowie wciąż uważano gospodara mołdawskiego, bezkarnie grabił królewskie ziemie i kwestionował zwierzchność korony. Zapadła decyzja o wyprawie przeciw Bogdanowi.

Cała Rzeczpospolita zaczęła szykować się do wojny odwetowej. Przypomniano sobie przysięgę, jaką hetman kamieniecki miał złożyć, gdy kilka lat wcześniej [muzyka] ujrzał mogiłę pomordowanych przez mołdawian polskich żołnierzy. [muzyka] Wedle kronikarzy, widząc zbiorowy grup rodaków, hetman poprzysiągł publicznie, że pomści tę żałobną śmierć i hańbę.

Teraz nadszedł czas, by spełnił te obietnice. Pod koniec lata roku 1509 hetman Mikołaj Kamieniecki zgromadził znaczne siły, by [muzyka] ukarać Bogdana II Jednookiego i raz na zawsze zabezpieczyć południową [muzyka] granicę królestwa. Liczebność wojsk polskich w tej kampanii różne źródła podają rozmaicie.

Kronikarze, a za nimi dawniejsi historycy, mówili nawet o 20 000 zbrojnych pod komendą kamienieckiego. W skład tej armii [muzyka] wchodziły chorągwie zaciężne, czyli żołnierze zawodowi, [muzyka] oddziały obrony potocznej stacjonujące na stałe na kresach oraz pospolite ruszenie [muzyka] szlachty zwołane z okolicznych województw. Wizja 20 armii robi wrażenie, lecz współcześni badacze przypuszczają, [muzyka] że w praktyce na pole walki dotarło znacznie mniej żołnierzy.

Część szlachty mogła rozjechać się do domów w trakcie długiego marszu [muzyka] lub zostać rozlokowana w celu zabezpieczenia tyłów. Przyjmuje się więc, że do decydującej [muzyka] bitwy stanęło po stronie polskiej być może około 5000 walczących, [muzyka] w tym kilka tysięcy jazdy, najpewniej co najmniej 2000 konnych i reszta piechoty zaciężnej wspomaganej przez uzbrojonych chłopów oraz milicję ziemską.

Było to wojsko zahartowane [muzyka] w bojach kresowych i prowadzone przez doświadczonego wodza. Na czele polskiej armii [muzyka] stanął sam hetman. Wielki koronny Mikołaj Kamieniecki, postać już wówczas otoczona sławą. To ten dowódca kilka lat wcześniej wsławił się zwycięstwami [muzyka] nad tatarami i jako pierwszy w historii Polski nosił tytuł hetmana nadany mu jeszcze przez [muzyka] króla Aleksandra za zasługi.

U boku Kamienieckiego maszerowali inni znamienici rycerze [muzyka] tamtej epoki. W kampanii wziął udział na przykład młody kasztelan połaniecki [muzyka] Jan Amor Tarnowski, przyszły wielki hetman i wybitny stratek. który kilkanaście [muzyka] lat później miał zasłynąć w bitwie pod Obertynem przeciw kolejnemu gospodarowi mołdawskiemu.

Jesienią 1509 roku Tarnowski był jednak dopiero początkującym dowódcą, prowadząc własną chorągiew u [muzyka] boku bardziej doświadczonych hetmanów. Obok niego znaleźli się między innymi hetman polny koronny Stanisław [muzyka] Chodecki, krewny owego marszałka Chockiego, który negocjował [muzyka] małżeństwo z Bogdanem, a także wielu wojewodów, kasztelanów i zaprawionych w bojach rotmistrzów.

Wojska polskie w szybkim tempie ruszyły [muzyka] na południowy wschód, by wyrwać pokucie z rąk mołdawian. >> [muzyka] >> Zgodnie z planem kampanii najpierw należało oczyścić z nieprzyjaciela własne terytorium, a [muzyka] następnie przenieść wojnę na ziemię gospodara, tak aby wróg poczuł siłę polskiego oręża we własnym [muzyka] kraju i został zmuszony do pokoju.

Hetman Kamieniecki działał [muzyka] sprawnie niczym doświadczony chirurg dokonujący operacji. Jeszcze w pierwszych [muzyka] tygodniach września jego oddziały wyparły mołdawskie garnizony z pokucia. Zamki i warownie w ważnych punktach regionu, być może [muzyka] w Haliczu, koło Myi czy Śniatynie, wróciły w polskie ręce, a pozostawione [muzyka] tam przez Bogdana II jednookiego załogi, albo wzięto do niewoli, albo przepędzono za granicę.

Utraciwszy swoją bazę na pokuciu, [muzyka] mołdawianie musieli się cofać. Jednak na tym polska ofensywa się nie zakończyła. Kamieniecki [muzyka] postanowił wykorzystać impet i sukcesy pierwszej fazy operacji, [muzyka] by przejść do kontrataku na terytorium nieprzyjaciela. Wojska koronne przekroczyły zatem Graniczny Dniestr [muzyka] i wkroczyły na ziemię Mołdawii.

Rozpoczął się marsz polskich chorągwi [muzyka] przez Bukowinę, krainę gór i lasów wiodącą ku samemu sercu gospodarstwa. Polacy konsekwentnie realizowali strategię spalonej ziemi. Pustoszyli okolice, [muzyka] palili dwory mołdawskich bojarów i gromadzili zdobycze, tak by gospodarczo osłabić wroga i pozbawić go woli walki.

Lokalne oddziały mołdawskie usuwały się z drogi na jeźdźcy lub były rozpraszane w potyczkach. Pochód w głąb kraju był szybki. Żołnierze kamienieckiego dotarli [muzyka] aż pod Suczawę, stolicę Mołdawii. Tam hetman zdecydował się na śmiały ruch. Rozpoczął oblężenie głównego grodu gospodara. [muzyka] Oblężenie suczawy ciągnęło się przez trzy tygodnie.

Mimo odwagi [muzyka] i doświadczenia polskich wojsk nie było łatwo zdobyć dobrze ufortyfikowanej twierdzy. Mołdawianie [muzyka] zapewne wspierani przez mieszkańców miasta i załogę zamkową stawiali [muzyka] zacięty opór. Kamieniecki nie dysponował wystarczającymi siłami ani ciężką artylerią oblężniczą, [muzyka] by szturmować mury.

Jego wyprawa miała charakter odwetowego rajdu, a nie [muzyka] pełnoskalowej inwazji z machinami oblężniczymi. Hetman liczył jednak, że uda się zmusić [muzyka] Suczawę do kapitulacji głodem i ciągłym nękaniem. Mijały kolejne [muzyka] dni, a sytuacja nie rozwiązywała się ani na korzyść Polaków, ani mołdawian.

W obozie polskim zaczęły narastać problemy z zaopatrzeniem. Wyczerpanie żołnierzy i jesienne słoty również dawały się we znaki. Bogdan II, choć unikał walnej [muzyka] bitwy, wzywał posiłki. Do Mołdawii zaczęły napływać [muzyka] niewielkie odsiecze od sojuszników. Oddział Turków Osmańskich, zapewne wysłany przez sułtana Bajazyda II lub lokalnych Bejów [muzyka] oraz grupy sprzymierzonych z Mołdawią Tatarów Budziackich.

Kamieniecki oceniając [muzyka] sytuację realistycznie doszedł do wniosku, że dalsze trwanie pod suczawą może być ryzykowne. Nie chciałby jego armia ugrzęzła pod [muzyka] murami twierdzy i została ewentualnie odcięta przez kontratakujące siły mołdawskie wspomagane przez Turków. Dlatego pod koniec września zdecydował o przerwaniu oblężenia.

Polacy odeszli spod Suczawy, wcześniej jeszcze puszczając [muzyka] z dymem okoliczne przedmieścia i czyniąc jak najwięcej szkód w kraju nieprzyjaciela. Hetman uznał, że cel główny, ukaranie gospodara i demonstracja siły, został [muzyka] osiągnięty, a dalsze ryzyko nie było wskazane. Zamierzał bezpiecznie wycofać swe oddziały do korony, tym bardziej, że jesień się rozpędzała i groziły deszcze zamieniające drogi w błoto.

Trzeba pamiętać, że wojska kamienieckiego nie były niepokonane. Z tyłu ciągnął się tabor [muzyka] z łupami rannymi i zaopatrzeniem, a żołnierze byli zmęczeni długą [muzyka] wyprawą. Plan odwrotu przewidywał ostrożny marsz powrotny nieco [muzyka] inną trasą, omijając największe siły wroga, być może lasami Bukowiny na wschód od głównych dróg.

Hetman prowadził swych ludzi w stronę przepraw przez Dniestr, mając nadzieję, że uda się wrócić do Polski, zanim [muzyka] Bogdan zbierze się na odwet. Los jednak szykował dla Kamienieckiego ostatnią, [muzyka] najtrudniejszą próbę właśnie w chwili, gdy wydawało się, że wszystko zmierza do szczęśliwego końca.

[muzyka] Był czwartek, czwarty dzień października roku 1509. Wyobraźmy sobie rzekę Dniestr [muzyka] w jesiennej scenerii, szeroką, o bystrym nurcie, rozlaną wśród zalesionych wzgórz. To właśnie tu, nieopodal mołdawskiej wioski Chocim, Polacy przygotowywali się do przeprawy [muzyka] na drugi brzeg, by wrócić na ziemię Rzeczypospolitej.

Część wojsk [muzyka] kamienieckiego zdążyła już sforsować rzekę. Na południowym mołdawskim [muzyka] brzegu pozostawały jednak jeszcze znaczne siły polskie, głównie tabory, piechota oraz chorągwie nadworne i zaciężne [muzyka] szykujące się do przekroczenia rzeki. To właśnie wtedy, gdy nasi żołnierze byli w [muzyka] trakcie tej skomplikowanej operacji, nastąpiło uderzenie wroga.

Gospodarz Bogdan i [muzyka] jego dowódcy postanowili wykorzystać moment największej słabości polskiej armii, [muzyka] jakim jest przeprawa przez rzekę. Mołdawianie od kilku dni podążali tropem wycofujących się Polaków, czekając na dogodny moment [muzyka] do ataku. Teraz mieli przed sobą armię rozdzieloną nurtem rzeki, wymarzoną okazję by zadać cios i odegrać się za zniszczenia w kraju.

Siły mołdawskie [muzyka] nie dorównywały co prawda liczebnością całej armii polskiej, ale Bogdan liczył na efekt zaskoczenia i [muzyka] panikę, która może ogarnąć ludzi atakowanych podczas przeprawy. W jego szeregach znajdowali się prywatni zbrojni mołdawskich bojarów, pospolite ruszenie chłopskie oraz wspomniane wcześniej posiłki osmańskie i [muzyka] tatarskie.

Według relacji kronikarzy Bogdanowi towarzyszyło około kilka tysięcy własnych ludzi wspartych przez 2000 tureckiej jazdy i bliżej nieokreśloną liczbę sprzymierzonych Tatarów. Być może cała ta grupa liczyła w sumie nie więcej niż 4 do 5000, a więc mniej niż Polaków. Jednak atutem mołdawskim była doskonała znajomość terenu i możliwość zastawienia zasadzki.

[muzyka] I rzeczywiście Polacy nie od razu dostrzegli [muzyka] niebezpieczeństwo czające się w okolicznych lasach. Gdy część rycerstwa była już na drugim brzegu, [muzyka] a część dopiero zbliżała się do brodu, z pobliskiego lasu rozległ się dziki okrzyk bojowy. W jednej chwili na polanę nad rzeką wypadły oddziały mołdawskie.

[muzyka] sunęły w dół stromego zbocza wprost na zaskoczonych Polaków. Szarża spadła [muzyka] od północnego zachodu. Od strony chocimskiej warowni mołdawianie wykorzystali ukształtowanie terenu, [muzyka] by ukryć się do ostatniej chwili, a potem runąć z impetem z wyżej położonych pozycji. Dla polskich żołnierzy musiał to być wstrząsający widok.

Nagle niczym zjawy z lasu wyłonił się wróg, krzycząc wojenne hasła, bębniąc w bębny, [muzyka] strzelając z łuków i róznic. W mgnieniu oka przerwane zostały przygotowania do przeprawy, [muzyka] a zdezorientowane polskie oddziały znalazły się pod ostrzałem. Mimo zaskoczenia Polacy [muzyka] nie wpadli w panikę. Doświadczeni rotmistrzowie szybko opanowali [muzyka] sytuację.

Polskie chorągwie, które jeszcze były na mołdawskim brzegu, zostały błyskawicznie ustawione w [muzyka] szyk bojowy. Piechota utworzyła zwartą, czworoboczną formację wokół taborów, osłaniając wozy i konie. Jazda zaciężna i część uszykowanej szlachty [muzyka] stanęły na skrzydłach, gotowe do kontrataku. W tej pierwszej fazie starcia [muzyka] inicjatywa należała jednak do atakujących Mołdawian.

Rozpoczęła się zacięta walka, wręcz i [muzyka] na dystans jednocześnie. Z jednej strony polscy strzelcy i rusznicy dali ognia, z drugiej [muzyka] mołdawscy łucznicy tatarscy razili strzałami. Wrzało od szczęku mieczy, krzyków i trzasku łamanych kopii. Pierwsze minuty [muzyka] bitwy były bardzo ciężkie dla Polaków, którzy musieli bić się w niekorzystnym [muzyka] położeniu pod górę, odpierając impet wroga zbiegającego z góry.

Z pewnością [muzyka] padli pierwsi zabici i ranni. Być może nie jedna chorągiew zachwiała się w zamęcie. Przez dłuższą chwilę wydawało się, że żadna ze stron [muzyka] nie może uzyskać przewagi. Mołdawianom nie udało się rozbić Polaków z marszu. Polacy zaś z początku nie mieli szans na skuteczną szarżę, będąc związani walką na swoich pozycjach.

Bitwa przerodziła się w regularne starcie pozycyjne nad [muzyka] brzegiem rzeki. Gospodarz Bogdan zapewne osobiście obserwował zmagania, być może z bezpiecznej odległości, zza linii swoich wojsk, [muzyka] dopingując pod komendęnych do wysiłku. Kamieniecki zaś krążył konno wśród [muzyka] swoich chorągwi, wzmacniając ducha żołnierzy i wydając rozkazy.

Obaj dowódcy [muzyka] wiedzieli, że ważą się losy całej kampanii. Polacy walczyli [muzyka] z determinacją, by wyrwać się z pułapki i uniknąć klęski tuż przed powrotem do domu. Mołdawianie, [muzyka] by pomścić spustoszenie swojego kraju i zatrzymać polskie wojsko nad Dniestrem. W pewnym momencie [muzyka] hetman Kamieniecki postanowił sięgnąć po manewr, który mógł przechylić szale zwycięstwa.

Dostrzegłszy, [muzyka] że główne siły nieprzyjaciela zaangażowane są w bój od czoła, polecił części swojej jazdy [muzyka] oderwać się potajemnie od głównej bitwy. Grupa polskich chorągwi, być może około kilkuset konnych, wycofała się niepostrzeżenie pod osłoną [muzyka] terenu i wykonała śmiały manewr oskrzydlający.

Kawalerzyści Kamienieckiego [muzyka] objechali pobliskie wzgórze od zachodniej strony. niezauważeni przez pochłoniętych walką mołdawian. Następnie okrążywszy wzniesienie, pojawili się nagle na tyłach [muzyka] sił gospodara. Był to moment przełomowy. Na wojska mołdawskie spadło niespodziewane uderzenie z drugiej strony.

Polska jazda wpadła klinem w plecy zaskoczonych oddziałów Bogdana. Widok ten załamał [muzyka] morale mołdawskie. Jeszcze przed chwilą wydawało się, że to oni mieli przewagę pozycji i [muzyka] inicjatywę, a tu nagle znaleźli się w potrzasku, atakowani z przodu i z tyłu. Rozległy się przeraźliwe okrzyki, gdy [muzyka] część żołnierzy gospodara zaczęła rzucać broń i uciekać.

Jak często bywa na [muzyka] średniowiecznych polach bitew, tak i tutaj wybuch paniki okazał się zaraźliwy. W jednej chwili karna dotąd armia mołdawska [muzyka] zamieniła się w rozproszony tłum. Jedni rzucili się pędem ku rzece, inni w stronę pobliskich lasów. Niektórzy próbowali chronić się w chocimskiej twierdzy.

Polacy natychmiast wykorzystali [muzyka] ten moment. Z okrzykiem triumfu ruszyli w pościg zapierzchającym wrogiem, zmieniając ucieczkę Mołdawian w Krwawą Rześ. Bitwa nad [muzyka] Dniestrem została wygrana przez wojska polskie. To była zupełna klęska [muzyka] Mołdawian, druzgocąca i ostateczna. Pole bitwy usłane było ciałami zabitych i [muzyka] rannych.

Kroniki wspominają, że zginęło kilka tysięcy żołnierzy gospodara, [muzyka] mołdawian, a także towarzyszących im Turków, Tatarów [muzyka] i Wołochów. Wielu uciekinierów potonęło w Dniestrze podczas [muzyka] panicznej przeprawy wpław. Straty polskie również były. Pierwsze uderzenie wroga okazało się wszak gwałtowne, [muzyka] lecz były nieporównanie mniejsze niż nieprzyjaciela.

Gdy bitewny [muzyka] kurz opadł, hetman Kamieniecki mógł odetchnąć z ulgą. Ocalił [muzyka] swoją armię przed zniszczeniem i zadał Bogdanowi decydujący cios. Zwycięstwo pod Chocimiem rozstrzygnęło losy wojny na korzyść Rzeczypospolitej. Gospodar Bogdan II Jednooki, który ocalał z pogromu, uchodząc wraz z rozbitkami swojej armii, [muzyka] stanął w obliczu bolesnej porażki.

Jego ambitny plan zemsty obrócił się przeciw niemu samemu. Polska nie tylko odzyskała [muzyka] pokucie, ale też złamała mołdawską potęgę militarną na długie lata. Co istotne, w ręce Polaków wpadła znaczna liczba jeńców, w tym wielu przedstawicieli [muzyka] mołdawskiej elity. Kronikarze piszą o licznych dostojnikach, bojarach i dowódcach [muzyka] pojmanych podczas pogoni za uciekającym wrogiem. Ich los okazał się tragiczny.

Na rozkaz hetmana kamienieckiego, zapewne za zgodą króla Zygmunta, [muzyka] postanowiono wymierzyć surową karę o charakterze odstraszającym. [muzyka] Około 50 mołdawskich jeńców stanu rycerskiego zostało ściętych [muzyka] po bitwie. Ta krwawa egzekucja nad Dniestrem miała wstrząsnąć [muzyka] hospodarem i jego dworem i zaiste wstrząsnęła.

Nietrudno wyobrazić sobie grozę, jaka zapanowała w Jassach, stolicy Mołdawii, gdy posłowie [muzyka] przekazali Bogdanowi wieść, że jego najwierniejsi bojarze polegli lub zginęli w niewoli z rąk Polaków. Był to sygnał, że król Zygmunt Stary nie zamierza traktować kolejnej zdrady Lennika pobłażliwie. [muzyka] Pokonany Bogdan II nie miał już realnych środków, by [muzyka] kontynuować walkę z Polską.

Jego państwo zostało spustoszone wielotygodniowym najazdem kamienieckiego. Wsie i miasta płonęły, ludność [muzyka] cierpiała głód i rekwizycje. Autorytet gospodara podupadł. Resztki armii wymagały odbudowy, a zabrani do niewoli [muzyka] ludzie nie wracali. Dalsze opieranie się potężnemu sąsiadowi groziło całkowitą katastrofą [muzyka] Mołdawii.

Nic dziwnego, że już w listopadzie 1509 roku Bogdan słał do króla Zygmunta posłów [muzyka] z prośbą o pokój. Pośrednictwa w rokowaniach [muzyka] podjął się spokrewniony z Jagiellonami król Węgier Władysław Jagiellończyk. Jemu także zależało na spokoju na południowym wschodzie. Tym bardziej, że Węgry rościły sobie prawa do zwierzchnictwa nad Mołdawią.

Misja mediacyjna z Budy [muzyka] miała pomóc wypracować kompromis i uchronić Bogdana przed całkowitą utratą twarzy. Nie bez znaczenia był też szerszy kontekst europejski. Cesarz Maksymilian Habsburg pilnie obserwował rozwój wydarzeń. Dla Habsburgów [muzyka] rywalizujących z Jagiellonami o wpływy w Europie środkowej przedłużający [muzyka] się konflikt polsko-mołdawski był na rękę.

Zajęta wojną Polska mniej angażowała się w sprawy zachodnie i północne. Zygmunt Stary zdawał sobie z tego sprawę i wolał szybkim traktatem zamknąć mołdawski rozdział, by móc skupić [muzyka] się na innych wyzwaniach, jak choćby groźne konflikty z Moskwą czy z zakonem krzyżackim [muzyka] na horyzoncie. Rozmowy pokojowe toczyły się zimą na przełomie roku [muzyka] 1509 i 1510.

Prowadzono je między innymi w Kamieńcu Podolskim, polskiej twierdzy [muzyka] granicznej, gdzie przybyły delegacje mołdawskie i polskie oraz mediatorzy węgierscy. Ostateczne porozumienie pokojowe zawarto w styczniu roku 1510. Dokument kończący wojnę spisano [muzyka] bardzo szczegółowo, by obie strony znały swoje zobowiązania.

Warunki pokoju były dla Bogdana upokarzające, choć nie okazały się zaskakujące po poniesionej klęsce. Gospodar uroczyście zrzekł się jakichkolwiek pretensji [muzyka] do pokucia. Uznał, że ziemia ta należy do Polski i zaprzestał jej podważania. Ponadto [muzyka] zgodnie z żądaniem króla Zygmunta oddał wszystkie łupy zrabowane podczas najazdu w lecie poprzedniego [muzyka] roku.

Złoto, srebra oraz drogocenne preciojoza [muzyka] kościelne wywiezione z polskich świątyń. Nakazano mu również uwolnić [muzyka] wszystkich jeńców wziętych do niewoli, zarówno w czasie kampanii, jak i uprowadzonych wcześniej [muzyka] z pokucia. Co więcej, w traktacie pokojowym znalazła się klauzula definitywnie [muzyka] kończąca kwestię matrymonialną.

Bogdan musiał także oddać wszelkie dokumenty dotyczące planowanego małżeństwa [muzyka] z Elżbietą Jagiellonką i nigdy więcej nie wracać do tego tematu. Tym samym krwawe sfaty oficjalnie dobiegły końca. [muzyka] Gospodar pogodził się z myślą, że nie zostanie szwagrem polskiego króla. Pokój przypieczętował powrót [muzyka] względnie poprawnych relacji między Polską a Mołdawią, przynajmniej na pewien czas.

Zygmunt Stary mógł odetchnąć. Zabezpieczył granicę i honor korony. Pokucie pozostało przy Rzeczypospolitej i choć w przyszłości [muzyka] jeszcze nieraz stanie się przedmiotem krwawych sporów, kolejny raz w latach 30. [muzyka] X wieku, gdy hetman Jan Tarnowski będzie musiał je odzyskać po buncie gospodara Petry. To traktat z roku 1510 [muzyka] potwierdził polskie prawa do tej ziemi.

Bogdan II Jednooki rządził w Mołdawii jeszcze kilkanaście lat, ale już nigdy nie spróbował wystąpić zbrojnie przeciw Polsce. zajął się raczej umacnianiem pozycji wobec rosnącej potęgi tureckiej, bo już kilka lat po opisywanej bitwie pojawił [muzyka] się nowy czynnik, który odmienił losy Mołdawii. W roku 1513 [muzyka] sułtan turecki Bajazt II, a wkrótce jego następca Selim, podporządkował sobie ostatecznie gospodarstwo mołdawskie.

Mołdawia stała się formalnie lennem imperium [muzyka] Osmańskiego, tracąc swą niezależność w polityce zagranicznej. Dla Rzeczypospolitej [muzyka] oznaczało to początek nowej epoki, wojen polsko-tureckich, w których zmagania o ziemię nad Dniestrem i Prutem miały wejść w nowy, jeszcze groźniejszy wymiar. Bitwa nad Dniestrem stoczona 4 października 1509 [muzyka] roku zapisała się w dziejach jako triumf oręża polskiego [muzyka] i osobisty sukces hetmana Mikołaja Kamienieckiego.

Była to jednocześnie ostatnia odsłona [muzyka] długotrwałych zmagań Polski o utrzymanie zwierzchności nad Mołdawią, zanim do gry [muzyka] wkroczyło Imperium Osmańskie. Historycy często podkreślają znaczenie tej kampanii. Ukarała ona niewiernego lennika, zabezpieczyła granicę na dwie kolejne dekady i wzmocniła autorytet Zygmunta Starego w oczach zarówno własnych poddanych, [muzyka] jak i sąsiednich władców.

Rzeczpospolita pokazała, że potrafi szybko zmobilizować siły [muzyka] i skutecznie uderzyć, gdy jej interesy są zagrożone. Dla dumnego Bogdana II była [muzyka] to surowa lekcja politycznego realizmu. Zamiast korzyści z niedoszłego sojuszu małżeńskiego z Polską otrzymał ruinę kraju i warunki dyktowanego pokoju.

Ostatecznie to dotychczasowy porządek zatriumfował. Rzeczpospolita utrzymała swoją pozycję, a dumę Bogdana II [muzyka] zmyła własną krwią.

Disclaimer: This story is fictional and created for entertainment purposes only. Any names, characters, places, or events are fictitious or used fictitiously. No real person or organization is intended to be portrayed.

You Might Also Enjoy