Uncategorized

Magda Gessler: Kto ponosi odpowiedzialność za śmierć jej męża? Mroczny sekret z przeszłości…

MAGDA GESSLER, JAKIEJ POLACY NIE ZNAJĄ. ZA BURZĄ LOKÓW, KRZYKIEM I TELEWIZYJNĄ SŁAWĄ KRYJE SIĘ HISTORIA PEŁNA ROZSTAŃ, WĘDRÓWEK I POSZUKIWANIA WŁASNEGO MIEJSCA

 

Miliony Polaków znają ten moment. Magda Gessler siedzi przy stoliku w niewielkiej restauracji, próbuje potrawy, przez kilka sekund milczy, a potem odkłada widelec. Właściciel lokalu już wie, że za chwilę może wydarzyć się wszystko.

Może polecieć talerz.

Może paść ostre zdanie.

 

Może ktoś wybuchnąć płaczem.

Przez lata właśnie taki obraz Magdy Gessler zapisał się w zbiorowej wyobraźni: burza jasnych loków, kolorowa suknia, ogromne pierścienie, bezkompromisowy język i temperament, którego nie da się pomylić z nikim innym.

Tyle że za telewizyjną postacią kryje się historia znacznie bardziej skomplikowana.

Tak mieszka Magda Gessler. Oryginalne wnętrza pełne przepychu - Party.pl

Bo zanim Magda Gessler zaczęła urządzać cudze restauracje, sama przez dużą część życia szukała miejsca, które mogłaby nazwać własnym.

Jej historia zaczęła się 10 lipca 1953 roku. Magdalena Ikonowicz przyszła na świat w rodzinie dziennikarza Mirosława Ikonowicza. W źródłach pojawiają się różne informacje dotyczące dokładnego miejsca urodzenia — Warszawa lub Komorów — ale jedno jest pewne: jej dzieciństwo nie przypominało życia większości polskich dzieci tamtej epoki.

Ojciec pracował jako korespondent zagraniczny.

 

A to oznaczało podróże.

Walizki.

Zmieniające się mieszkania.

 

Nowe szkoły.

Nowe języki.

I ciągłe poczucie, że miejsce, do którego dopiero zdążyło się przywyknąć, za chwilę trzeba będzie zostawić.

Jednym z najbardziej niezwykłych etapów dzieciństwa Magdy była Kuba.

 

Jej ojciec trafił do Hawany jako korespondent, a razem z nim wyjechała rodzina. Dla dziewczynki wychowanej w Polsce przełomu lat 50. i 60. musiał to być prawdziwy szok.

Zamiast polskiej zimy — karaibskie słońce.

Zamiast szarego krajobrazu — błękit oceanu, kolonialne kamienice, stare amerykańskie samochody i intensywne kolory.

 

Zamiast smaków znanych z polskiego domu — mango, czarna fasola, ryż, smażone banany, wieprzowina, kawa i aromaty, które w ówczesnej Polsce były dla wielu ludzi niemal egzotyczną abstrakcją.

Magda uczyła się hiszpańskiego i chłonęła zupełnie inny świat.

I być może właśnie tam narodziła się jedna z najważniejszych cech przyszłej restauratorki: przekonanie, że jedzenie nie służy wyłącznie zaspokajaniu głodu.

 

Jedzenie może być spotkaniem.

Może być wspólnym stołem.

Może tworzyć atmosferę domu nawet wtedy, gdy człowiek znajduje się tysiące kilometrów od miejsca urodzenia.

Ale takie dzieciństwo miało również drugą stronę.

 

Kolejne przeprowadzki oznaczały kolejne pożegnania. Dziecko dziennikarza zagranicznego musiało wciąż zaczynać od nowa — poznawać nowych ludzi, nowe miejsca i nowe zasady.

Być może dlatego dorosła Magda Gessler nigdy nie nauczyła się być niewidoczna.

Jeśli wchodzisz do nowego świata, możesz stać z boku i czekać, aż ktoś cię zauważy.

 

Albo możesz wejść tak, żeby wszyscy natychmiast wiedzieli, że jesteś.

Magda wybrała drugą drogę.

Co ciekawe, gastronomia wcale nie była jej pierwszym wielkim marzeniem.

Była nim sztuka.

 

Po powrocie do Europy młoda Magda zaczęła poważnie zajmować się malarstwem. Ostatecznie trafiła do Madrytu, gdzie studiowała w Królewskiej Akademii Sztuk Pięknych San Fernando.

To właśnie ten fragment jej biografii często zaskakuje ludzi, którzy znają ją wyłącznie z telewizji.

Zanim stanęła nad patelnią, stała przed sztalugą.

Zanim komponowała talerze, komponowała obrazy.

 

Zanim projektowała wnętrza restauracji, uczyła się koloru, proporcji, światła i formy.

Madryt stał się kolejnym miejscem, które pozostawiło w niej ogromny ślad.

Hiszpania tamtych lat przechodziła gigantyczną zmianę. Po śmierci generała Franco kraj stopniowo wychodził z wieloletniego politycznego i obyczajowego zamknięcia. Madryt zaczął eksplodować kolorem, muzyką, sztuką i nowymi pomysłami.

 

Młoda Polka obserwowała świat zupełnie inny od rzeczywistości PRL.

Były nocne kawiarnie.

Były targi pełne produktów, których w Polsce praktycznie nie znano.

 

Były tapas, oliwki, sery, owoce morza i długie kolacje, podczas których jedzenie stawało się częścią życia towarzyskiego.

To właśnie w Hiszpanii Magda spędziła wiele ważnych lat swojego życia.

Tam także założyła rodzinę.

 

Jej pierwszym mężem został Folkhard Müller. Pod koniec lat 70. urodził się ich syn Tadeusz.

Małżeństwo jednak nie przetrwało.

Szczegóły rozstania nie są publicznie znane i nie ma podstaw, by je dopisywać. Wiadomo natomiast, że Magda została młodą matką w obcym kraju, z artystycznym wykształceniem i przyszłością, która nagle przestała być oczywista.

 

Malarstwo było jej pasją.

Ale pasja nie zawsze płaci rachunki.

I właśnie wtedy kuchnia zaczęła zajmować w jej życiu coraz ważniejsze miejsce.

 

Nie jako weekendowe hobby.

Jako praca.

Jako sposób na życie.

A z czasem jako coś znacznie większego.

 

W Madrycie poznała Piotra Gesslera, związanego z warszawską rodziną o tradycjach gastronomicznych.

To nazwisko miało później całkowicie zmienić znaczenie.

W tym związku spotkały się dwa światy.

 

On wnosił doświadczenie gastronomicznej rodziny.

Ona — wyobraźnię artystki, doświadczenia wyniesione z Kuby i Hiszpanii oraz przekonanie, że restauracja powinna być czymś więcej niż miejscem, w którym dostaje się talerz jedzenia.

Urodziła się ich córka Lara.

 

A potem nadszedł rok 1989.

Polska zaczęła się gwałtownie zmieniać.

Dla gastronomii był to moment przełomowy. Prywatne restauracje mogły rozwijać się na skalę, która wcześniej była trudna do wyobrażenia.

 

I właśnie wtedy Magda Gessler zaczęła budować coś, co ostatecznie stało się jej imperium.

Jednym z najważniejszych miejsc był Dom Fukiera na warszawskim Starym Mieście.

Restauracja w historycznej kamienicy nie miała wyglądać jak zwykły lokal.

 

Magda urządzała ją jak obraz.

Świece.

Kwiaty.

 

Porcelana.

Stare meble.

Obrazy.

Ciężkie ramy.

 

Kolory.

Detale.

Gość miał nie mieć poczucia, że wszedł do restauracji.

Miał poczuć, że ktoś zaprosił go do domu.

 

I właśnie wtedy wydarzyło się coś paradoksalnego.

Kobieta, która przez dzieciństwo żyła między Polską, Kubą i innymi zagranicznymi placówkami, a później przez lata mieszkała w Hiszpanii, zaczęła promować przede wszystkim kuchnię polską.

Pierogi.

 

Żurek.

Kaczkę.

Zrazy.

Dziczyznę.

 

Tradycyjne produkty.

Smaki dzieciństwa.

W latach 90., gdy Polska zachłystywała się wszystkim, co zachodnie, był to wybór wcale nieoczywisty.

W 1992 roku przy pierwszym polskim McDonald’s ustawiały się gigantyczne kolejki. Zagraniczne produkty symbolizowały nowoczesność i bogactwo.

 

Gessler mogła wykorzystać swoje zagraniczne doświadczenia i zbudować modę na kuchnię hiszpańską czy egzotyczną.

Poszła w przeciwną stronę.

Pokazywała, że polskie jedzenie również może być eleganckie.

Że tradycyjnego przepisu nie trzeba się wstydzić.

 

Że smak babcinej kuchni może być atutem, a nie oznaką zacofania.

Jej nazwisko rosło.

Powstawały kolejne lokale.

Jednocześnie jednak życie prywatne ponownie zaczęło się komplikować.

 

Małżeństwo z Piotrem Gesslerem rozpadło się.

I tutaj wydarzyło się coś symbolicznego.

Magda nie wróciła do nazwiska Ikonowicz.

Została Magdą Gessler.

 

Nazwisko męża po rozwodzie stało się nazwiskiem, pod którym znała ją gastronomiczna Warszawa.

Z czasem miało stać się jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek medialnych w Polsce.

Ale wtedy szeroka publiczność nadal niewiele o niej wiedziała.

 

Wszystko zmieniło się w 2010 roku.

TVN przygotowywał polską wersję programu o ratowaniu upadających restauracji.

Potrzebna była prowadząca.

 

Nie zwykła ekspertka.

Ktoś, kto wejdzie do zaniedbanej kuchni i nie będzie bał się powiedzieć właścicielowi tego, czego nie chce usłyszeć.

Wybór padł na Magdę Gessler.

Miała 57 lat.

Informacje o zdrowiu Magdy Gessler. Menedżerka wyjaśnia, co się stało

W wieku, w którym wiele osób zaczyna myśleć o zwolnieniu tempa, ona rozpoczęła najgłośniejszy etap swojej kariery.

„Kuchenne rewolucje” stały się fenomenem.

Gessler otwierała lodówki, sprawdzała produkty, próbowała potraw i bez znieczulenia mówiła, co o nich myśli.

Czasami krzyczała.

 

Czasami płakała.

Czasami obejmowała załamanego właściciela.

A czasami wyrzucała jedzenie, którego jej zdaniem nie powinno się podawać klientom.

Polacy byli zszokowani.

 

I nie mogli przestać oglądać.

Program dał jej gigantyczną popularność.

Pojawiły się memy.

Parodie.

 

Kabaretowe skecze.

Cytaty.

Magda Gessler przestała być restauratorką znaną ludziom bywającym w warszawskich lokalach.

Stała się „panią Magdą”, którą znał niemal każdy.

 

Ale właśnie wtedy telewizyjny wizerunek zaczął przesłaniać człowieka.

Dla jednych była autorytetem.

Dla innych osobą zbyt głośną, zbyt teatralną i zbyt ostrą.

 

Pojawiały się również krytyczne głosy byłych uczestników programu, którzy twierdzili, że telewizyjny montaż przedstawiał ich w niekorzystnym świetle. Inni mówili jednak, że bez jej pomocy ich biznes nie miałby szans na przetrwanie.

Jedno było pewne.

Obok Magdy Gessler trudno przejść obojętnie.

 

Z czasem do „Kuchennych rewolucji” dołączył „MasterChef”, książki, reklamy, wywiady i kolejne projekty.

Ale nawet w szczycie popularności jedna rzecz z jej dawnego życia nigdy całkowicie nie zniknęła.

Malarstwo.

 

Obrazy Magdy Gessler wisiały w jej restauracjach. Kolorowe płótna przypominały, że pod warstwą celebrytki, restauratorki i jurorki nadal istnieje studentka madryckiej akademii.

Można wręcz powiedzieć, że nigdy nie przestała malować.

Po prostu zmieniło się płótno.

Najpierw był nim obraz.

 

Później restauracyjne wnętrze.

Potem talerz.

A w końcu ona sama.

Kolorowe suknie, kwiaty, pierścienie i jasne loki stały się częścią świadomie budowanego wizerunku.

 

W świecie, który często oczekuje od dojrzałych kobiet, żeby stawały się spokojniejsze i mniej widoczne, Magda Gessler zrobiła dokładnie odwrotnie.

Stała się jeszcze bardziej kolorowa.

Jeszcze bardziej charakterystyczna.

 

Jeszcze głośniejsza.

I być może właśnie tutaj znajduje się klucz do zrozumienia jej fenomenu.

Bo za krzykiem, przesadą i spektakularnymi telewizyjnymi scenami istnieje pewien motyw, który przewija się przez całe jej życie.

Dom.

 

Dziewczynka przemieszczająca się pomiędzy krajami.

Młoda Polka mieszkająca w Hiszpanii.

Matka po rozpadzie małżeństwa.

 

Kobieta po drugim rozwodzie.

Restauratorka budująca wnętrza tak, aby obcy ludzie czuli się w nich jak u siebie.

Ekspertka, która przyjeżdża do małego miasta i próbuje uratować cudzy rodzinny biznes.

 

Czy Magda Gessler sama kiedykolwiek znalazła miejsce, które mogłaby bez wahania nazwać swoim?

Na to pytanie nie ma jednej prostej odpowiedzi.

Jeśli dom oznacza pojedynczy adres, do którego człowiek należy od dzieciństwa do końca życia, jej biografia wygląda zupełnie inaczej.

 

Jest w niej Komorów.

Jest Hawana.

Jest Madryt.

Jest warszawska Starówka.

 

Ale jeśli dom oznacza coś, co człowiek buduje własnymi rękami, jej historia nabiera innego znaczenia.

Domem może być stół.

Restauracja.

 

Rodzina.

Obrazy.

Dzieci, które również znalazły swoje miejsce w świecie gastronomii.

 

I setki restauracji, do których przez lata wchodziła, próbując przekonać ich właścicieli, że to, czego szukają w modnych trendach, czasem od początku leży tuż przed nimi — we własnej historii, własnym regionie i przepisie zapisanym w zeszycie ich matki albo babci.

Dlatego kiedy następnym razem zobaczycie Magdę Gessler odkładającą widelec i patrzącą w milczeniu na właściciela restauracji, warto pamiętać, że przed kamerą nie stoi wyłącznie krzykliwa gwiazda telewizji.

Stoi tam również dziewczynka, która nauczyła się żyć na walizkach.

 

Malarka z Madrytu.

Kobieta po dwóch rozpadach małżeństw.

Matka.

Restauratorka.

 

I osoba, która przez większość życia próbowała zbudować coś trwałego w świecie, który od dzieciństwa nieustannie się wokół niej zmieniał.

Być może dlatego jej największym dziełem nie jest konkretny program, restauracja ani nawet jedno nazwisko.

Być może jest nim właśnie stół.

Stół pełen jedzenia, przy którym ludzie na chwilę przestają być obcy i mogą poczuć, że gdzieś jednak są u siebie.

Disclaimer: This story is fictional and created for entertainment purposes only. Any names, characters, places, or events are fictitious or used fictitiously. No real person or organization is intended to be portrayed.

You Might Also Enjoy